Darmowa sieć jest wciąż mitem

Mariusz Zielke
opublikowano: 2000-09-14 00:00

Darmowa sieć jest wciąż mitem

Koszty dostępu do Internetu mogą się jedynie zmniejszyć

TRZEBA ZARABIAĆ: Udostępnienie Internetu przez firmy za darmo wiązałoby się z kosztami, których inwestorzy firm ISP nie są w tej chwili w stanie zaakceptować — uważa Maciej Grabski, dyrektor ds. kontaktów w Wirtualnej Polsce. fot. G. Kawecki

Po zapowiedziach zachodnich firm internetowych o „darmowym” dostępie do Internetu, niektóre polskie spółki z branży nieśmiało zapowiadają wprowadzenie podobnej oferty. Specjaliści są zdania, że małe są szanse zrealizowania tych deklaracji. Koszt dostępu do sieci należy w Polsce do najwyższych na świecie.

Pierwszy o darmowym dostępie do Internetu w Polsce zaczął mówić warszawski Softbank. Integrator systemów bankowych wykupił kilku providerów Internetu (Polska Online, Pik-Net, Polbox, Multinet, IDS, PDI), stając się, obok Internet Partners, największym prywatnym dostawcą Internetu. Następnym krokiem w jego strategii sieciowej było ogłoszenie planów stworzenia wspólnie z Agorą portalu finansowego.

— Rozważamy możliwość dostępu do sieci za darmo dla najlepszych klientów serwisu — zapowiedział wówczas Aleksander Lesz, prezes Softbanku.

Do porozumienia z Agorą, co prawda, nie doszło, jednak warszawski integrator nie wycofał się na razie ani z budowania portalu, ani z deklaracji darmowego Internetu. Portal o nazwie finfin.pl ma ruszyć we wrześniu bądź październiku.

Trudno jednak przypuszczać, że Softbank będzie chciał zapłacić rachunki telefoniczne nawet najbardziej wartościowych klientów. Raczej można tu mówić o darmowej instalacji, podłączeniu do sieci, wypożyczeniu sprzętu.

Tylko najwięksi

Kolejną firmą, która myśli o zaoferowaniu dostępu „za darmo”, jest Optimus. Nowosądecka spółka przygotowuje „zarekomendowaną” przez Konfederację Pracodawców ofertę dla małych i średnich firm, które wkrótce będą musiały rozliczać się z ZUS przez Internet. W pakiecie ma być komputer, dostęp do sieci konfigurowany na należący do spółki portal Onet, szkolenia i usługi dodatkowe.

— Nie wykluczamy, że w którymś pakiecie zaoferujemy Internet za darmo — mówi Marek Maciaś, rzecznik prasowy Optimusa.

W praktyce jednak będzie to prawdopodobnie wyglądać tak, że internetowy pakiet zostanie dodany gratis do zestawu sprzętu czy usług, w którego cenę będzie wliczony dostęp do sieci.

— Optimus może pozwolić sobie na taką ofertę, wliczając jej cenę w sprzęt czy usługi. O darmowym dostępie do sieci w Polsce nie ma jednak mowy. Rynek jest za mały i za słaby. Wymagałoby to olbrzymich nakładów, na które może sobie pozwolić taka firma jak TP SA, a operatorom chodzi przecież o zarabianie na dostępie, a nie o oferowanie go za darmo — mówi Maciej Grabski, wiceprezes ds. kontaktów Wirtualnej Polski.

Poza tym, kiedy zryczałtowany czy darmowy dostęp do sieci deklarowały spółki amerykańskie i zachodnioeuropejskie, nikt nie przejmował się kosztami, tylko wzrostem walorów na giełdach.

— Teraz sytuacja się zmieniła. Inwestorzy oczekują informacji o zyskach. Nikogo nie interesuje, czy dany portal zwiększył liczbę użytkowników o sto czy dwieście tysięcy, tylko to, ile może na tych użytkownikach zarobić — dodaje Maciej Grabski.

Ewentualna fuzja Prokomu (inwestora WP) z Softbankiem (gdyńska firma kupiła 10 proc. akcji Softbanku i być może planuje zakup większego pakietu) może jednak wpłynąć na wprowadzenie wspólnej oferty dostępu do Internetu obu gigantów.

Za darmo nie...

Deklaracji o wprowadzeniu darmowego dostępu można było spodziewać się po Elektrimie, który ma zasoby telekomunikacyjne i jednocześnie zapowiada inwazję na szeroką skalę w e-commerce. Połączenie oferty handlu elektronicznego z dostępem do sieci poprzez kablówkę (Aster City), telefonię stacjonarną (El Net) czy bezprzewodową (Phone Sat i Era GSM) nie może jednak oznaczać dotowania którejś z tych działalności czy rezygnacji z części zysków. Thomas Kolaja, szef Elektrim Online, od początku zapowiadał, że jego spółka chce od razu zarabiać na Internecie.

— Od września Elektrim wprowadzi konkurencyjną ofertę dostępu do Internetu, jednak całkowicie darmowe żeglowanie po sieci jest nierealne. Koszty są zbyt wysokie, a wpływy z e-commerce za małe, by mogły je zrównoważyć — zaznacza Thomas Kolaja.

... za to taniej

W miarę wzrostu konkurencji w telefonii oraz na rynku alternatywnych kanałów łączności z siecią, ceny powinny zacząć spadać. Nikt nie ma wątpliwości, że główną przyczyną tak drogiego Internetu w Polsce, jest monopol TP SA. Kiedy dostępne i bardziej wydajne staną się sieci szkieletowe budowane przez innych operatorów, narodowy telekom będzie zmuszony do zmniejszenia stawek.

TP SA tłumaczy drogi Internet wysokimi kosztami i inwestycjami w sieć.

— Ceny dostępu w Polsce nie odbiegają znacząco od zachodnich. Operatorzy muszą zaś płacić za sprzęt i modernizację sieci według stawek obowiązujących na Zachodzie, nie można więc brać pod uwagę mniejszej zasobności społeczeństwa — twierdzi Euzebiusz Sowa, dyrektor Centrum Systemów Teleinformatycznych w TP SA.

A inwestycje rzeczywiście są potrzebne, szczególnie w infrastrukturę. 32 tys. linii dostępowych, przez które mogą łączyć się internauci, to za mało. Telekom zamierza do końca roku zwiększyć ich liczbę do 40 tys.

Podobnie TP SA nie nadąża z realizacją usługi SDI (Szybki Dostęp do Internetu), która mimo zawyżonej — zdaniem specjalistów — ceny, spotkała się z dużym zainteresowaniem. Szczególnie firm, choć była skierowana głównie do użytkowników prywatnych.

— To prawda, że nie spodziewaliśmy się takiego zainteresowania. W tej chwili SDI działa u 6 tys. abonentów. W sumie złożono ponad 17 tys. wniosków — przyznaje Eugeniusz Sowa.

Połączenia z Internetem w Polsce są inicjowane z 700 tys. punktów abonenckich. Ilu rzeczywiście jest internautów, trudno powiedzieć, ale z pewnością nie ponad 4 mln, jak wynika z badań ankietowych niektórych instytucji.

Mariusz Zielke