Darmowy pracownik na trzy sposoby

Rafał Kerger, SO
opublikowano: 2006-03-06 00:00

Oficjalnie nie ma w Polsce pracy za darmo, ale są sposoby na zorganizowanie bezkosztowych staży lub praktyk.

Handlująca używaną odzieżą firma Roban z podkrakowskiego Zabierzowa boleśnie przekonała się, że za każdą pracę trzeba płacić — nawet stażystom, osobom będącym na okresie próbnym czy praktykantom pracującym więcej, niż powinni. Roban ma 42 sklepy. W ubiegłym roku zapraszał młodych ludzi do darmowej pracy próbnej na kilka do kilkunastu dni, po której — jeżeli stażyści by się sprawdzili — firma obiecywała im etat. Jednak do drugiego etapu mało kto przechodził. Co więcej, bezrobotni, którzy decydowali się na taki próbny staż, mogli do niego przystąpić, pod warunkiem że zrzekną się na piśmie praw do wynagrodzenia.

Sprawa trafiła do Państwowej Inspekcji Pracy w Krakowie.

— Roban dobrowolnie poddał się karze. Zapłacił grzywnę i zobowiązał się do przekształcenia w umowy o pracę wszystkich nieuprawnionych umów-zleceń, które wykryliśmy podczas kontroli — opowiada Maciej Piotrowski, rzecznik krakowskiej inspekcji.

Na tym jednak nie skończyły się kłopoty Robanu.

— W prokuraturze toczy się postępowanie przeciwko Robanowi o niewypłacenie należnych wynagrodzeń. Są też sprawy o zaległe składki na ZUS i zaliczki na podatek dochodowy pracowników — dodaje Maciej Piotrowski.

Na praktykę...

Co zrobić, by nie narażać się na tak nieprzyjemne reperkusje? Są trzy, zgodne z prawem, drogi zatrudniania młodych osób za darmo, mimo że generalna zasada kodeksu pracy nakazuje wynagradzać każdą wykonaną pracę.

Po pierwsze, można wziąć na praktyki uczniów lub studentów.

— Radzę podpisać z uczelnią lub szkołą umowę o współpracy — mówi Monika Godlewska, menedżer w firmie outsourcingowej FPA-Group.

Umowa powinna określać, ile trwają praktyki, jakie są obowiązki uczniów lub studentów i ile czasu dziennie będą pracować. Ale to teoria.

— Jeśli u praktykanta widać chęć do pracy i dobrze wykonuje dodatkowe zadania, to ma szansę zatrudnienia. Gdy najpierw pyta, ile zarobi, to raczej się nie sprawdzi, bo nie rozumie, jak powinien ustawić swoje cele w życiu i jaki jest faktyczny sens praktyk — mówi wprost Grażyna Sroczyńska, dyrektor Ramzesa, producenta oprogramowania dla firm.

Żeby zdobyć perspektywicznych praktykantów, warto nawiązać współpracę z biurami karier przy uczelniach. Przedsiębiorca może tam bezpłatnie zamieścić ogłoszenie. Praktykantów informatyków najlepiej szukać w biurze przy politechnice, psychologów — przy uniwersytecie. Dodatkową zaletą takiej współpracy dla pracodawcy jest dostęp do bazy CV studentów.

...i na staż z PUP

Darmowego pracownika można znaleźć w urzędzie pracy. Oferta wynikająca z ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy jest pokaźna. Idzie przede wszystkim o staże i tzw. przygotowanie do zawodu.

Staże oferuje się bezrobotnym do 25 lat. Otrzymują oni z urzędu pracy stypendium w wysokości zasiłku. Pracodawca może przyjąć stażystę na nie więcej niż 12 miesięcy. Podobne w założeniu przygotowanie do zawodu trwa sześć miesięcy. Obejmuje niewykwalifikowane osoby bez pracy, długotrwale bezrobotnych powyżej 50 lat, samotnie wychowujących co najmniej jedno dziecko do lat siedmiu i niepełnosprawnych.

— Zatrudnialiśmy kiedyś takie osoby. To bardzo dobre rozwiązanie. Urząd może jednak postawić warunek: dostaniesz stażystów, jeśli się zobowiążesz, że pozostaną u ciebie także wtedy, gdy urząd przestanie im płacić — mówi Monika Godlewska.

Więcej o ofercie urzędów pracy pisaliśmy w listopadzie („Dotowany pracownik” — „PB” z 23.11.2005 r.).

Można umową

Jest jeszcze jeden sposób na darmowych stażystów lub praktykantów. Otóż wedle prawa, umowa o staż bądź praktykę z bezrobotnym jest tzw. umową nienazwaną, co oznacza, że jej zapisy można dowolnie kształtować.

— Zdziwiłbym się, gdyby na przykład inspektor pracy zakwestionował umowę o staż nienoszącą znamion umowy o pracę. To znaczy taką, która nie ma cech określonych w artykule 22 kodeksu pracy o obowiązkach pracownika, rodzaju pracy, czasie i miejscu pracy — mówi Janusz Mazurek z kancelarii Grynhoff, Woźny i Wspólnicy.

Jak mogłyby brzmieć zapisy takiej umowy?

— Na przykład, że stażysta będzie nabywać praktyczne umiejętności i wiedzę, poznawać warsztat pracy w firmie, uczyć się zawodu. Można też jednoznacznie wskazać, że strony nie nawiązują stosunku pracy — wyjaśnia Janusz Mazurek.

Trzeba wówczas uważać przy nakładaniu obowiązków na stażystę. Jeśli się nie sprawdzi i go odeślemy, a on udowodni, że dostał od przełożonego polecenie np. skserowania 120 stron dokumentów i nikt mu za to nie zapłacił, to mamy kłopot. Może nawet taki, jak opisany na wstępie Roban.

— Polskie przepisy mówią, że nie ma pracy za darmo — ucina Danuta Samitowska z Głównego Inspektoratu Pracy w Warszawie.

Jednak pracodawcy woleliby organizować bezpłatne staże i praktyki bez przeszkód. Choćby dlatego, że praktykanci czy stażyści mają oczywiste wady, które trzeba wyeliminować, a więc pracodawca musi inwestować w ich szkolenie.

— Brak im kultury pracy. Nie potrafią zrozumieć reguł na linii pracodawca—pracownik. Zdarza się, że podchodzą bardzo nieprofesjonalnie do obowiązków. Często się spóźniają, nie respektują godzin pracy i poleceń. Nasz system edukacyjny nie uczy podstawowych wartości — jak uczciwość, szczerość i lojalność. Tego młodym osobom brakuje najbardziej — narzeka Grażyna Sroczyńska.

Ale praktykantów zatrudnia.

Okiem rekrutanta

Zostanie, kto pasuje

Przyjmujemy studentów na praktyki. Najczęściej szukamy stażystów przez ogłoszenia w internecie w portalach z pracą. Często uczelnie proszą nas o przyjęcie na staż swoich studentów. Liczne grono stanowią też osoby zgłaszające się bezpośrednio do nas.

Choć staż trwa kilka miesięcy, najczęściej już po dwóch czy trzech tygodniach wiemy, kto pasuje do firmy. Gdy stażysta się wyróżni, pokaże nieprzeciętne umiejętności i predyspozycje, ma szansę otrzymania stałego angażu. Zwykle to niewielki procent.

Anna Krowicka, odpowiedzialna za rekrutację w firmie Profesja Consulting