Pierwsi inwestorzy, którzy są zainteresowani przejęciem pakietu kontrolnego Polskiego Holdingu Nieruchomości (PHN), pobrali już login i hasło do Virtual Data Room (VDR), w którym zgromadzone zostały informacje o spółce. Pojawiły się wątpliwości, czy udostępnianie informacji o spółce publicznej tylko wybranej grupie potencjalnych nabywców jest zgodne z prawem. Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) zapewnia, że tak. Jak twierdzi resort, materiały udostępnione w ramach VDR są opracowane na podstawie dokumentów, do których ma dostęp każdy akcjonariusz — czyli prospektu emisyjnego, raportów finansowych i bieżących.
— To standardowa procedura, która jest stosowana przy tego typu transakcjach w podmiotach prywatnych. O jej zgodność z prawem dbają profesjonalni doradcy — zapewnia Agnieszka Jabłońska-Twaróg, rzeczniczka MSP. Jak tłumaczy, doradcy MSP przy prywatyzacji stosują preselekcję przy przydzielaniu dostępu do danych, wymagając od potencjalnych inwestorów potwierdzenia ich wiarygodności, a w dalszej kolejności — zdolności finansowych.
— Udostępnienie VDR przez spółkę PHN nie jest sprzeczne z przepisami regulującymi kwestie przejrzystościspółek giełdowych, oczywiście pod warunkiem, że wszystkie informacje należące do grupy informacji regulowanych zostały wcześniej opublikowane w stosownych raportach — mówi Katarzyna Kozłowska, rzeczniczka Giełdy Papierów Wartościowych (GPW). Data room nie budzi też zastrzeżeń Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII), które dotychczas nie dostało żadnej skargi w tej sprawie.
— Spółka opublikowała w formie raportu bieżącego informacje o wycenie nieruchomości. Inwestorzy uczestniczący w due diligence będą związani umową o poufności, a nawet jeśli uzyskają informację poufną w rozumieniu ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, to nie będą mogli jej wykorzystać. Ponadto, gdyby spółka ujawniła taką informację w procesie negocjacji, to i tak byłaby zobligowana do jej publikacji pozostałym akcjonariuszom. Trzeba też pamiętać, że wiele prywatnych, choć publicznych spółek zmienia właściciela i wówczas prowadzony jest analogiczny proces, choć w innej formie — dodaje Piotr Cieślak, wiceprezes SII. Z informacji „PB” wynika, że pierwsi inwestorzy, którzy otrzymali dostęp do danych, są nimi rozczarowani.
— Nie ma wśród nich zbyt dużo dokumentów. Brakuje m.in. danych podatkowych, rzetelnej wyceny nieruchomości z oszacowanymi roszczeniami. Mam nadzieję, że wkrótce data room zostanie uzupełniony — mówi źródło „PB”.