Nie taki kryzys straszny jak go malują. Deutsche Bank PBC zamierza rozwijać biznes jakby nigdy nic.
Podczas gdy konferencje wynikowe banków i stawiane przez nich prognozy mogą wpędzić w depresję, w DB PBC można było wczoraj podładować akumulatory. W 2008 r. bank zarobił 63,5 mln zł (+72 proc. r/r), przy przychodach z działalności bankowej 675 mln zł (+69 proc.). Nieźle. Ponadto DB PBC podsumował pięcioletnią strategię, którą zaczął wdrażać w 2004 r. Wtedy był maleńkim bankiem z 33 oddziałami i 2 mld zł sumy bilansowej. Dzisiaj na bilansie ma 15 mld zł, a sieć liczy 100 własnych placówek i 120 z szyldem db kredyt, które sprzedają kredyty gotówkowe i karty kredytowe. To nowa linia biznesowa, uruchomiona prawie równo dwa lata temu. Efekty? 2 mld zł sprzedanych kredytów (176 proc. dynamiki r/r) i 253 mln zł przychodów (+239 proc.).
Grzegorz Górski, dyrektor zarządzający consumer finance, ocenia, że to bardzo dobre wyniki i zapowiada jeszcze lepsze w tym roku.
— Bardzo optymistycznie patrzę na rynek kredytów gotówkowych. Jest bardzo prawdopodobne, że będzie on szybko rósł, a my będziemy rosnąć szybciej niż rynek — mówi Grzegorz Górski.
W ogóle DB PBC bardzo dużo obiecuje sobie po 2009 r. Leszek Niemycki, wiceprezes banku, mówi, że będzie to rok pod znakiem faktoringu. To nowy produkt, odpalony w ubiegłym roku. Koniem pociągowym, podobnie jak w ubiegłym roku, będą też kredyty hipoteczne: walutowe i złotowe.
— Przykładamy wielką wagę do oceny zdolności kredytowej. Pożyczamy pieniądze wybranym klientom. Dlatego nie ograniczamy akcji kredytowej ani oferty i utrzymujemy tempo sprzed roku, kiedy miesięcznie sprzedawaliśmy po 150-200 mln zł kredytów — mówi prezes Niemycki.
Kiedyś takie sumy nie robiły wrażenia, ale dzisiaj już co 10. kredyt zaciągany na rynku pochodzi z kasy DB PBC.
W I półroczu, ma powstać 21 oddziałów DB PBC. Bank otworzy też regionalne centra finansowe, czyli placówki obsługujące najbogatszych klientów. Na pewno w Łodzi i Warszawie. W Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu szuka dogodnych lokalizacji. Nie planuje też zwolnień pracowników.
— Raczej będzie nas więcej w tym roku — mówi Marek Kulczycki, szef banku.