Decyzja agencji S&P wsparła złotego

Marek Rogalski, FIT DM
opublikowano: 21-02-2008, 17:15

Po obserwowanej w środę rano słabości złotego, będącej wynikiem obaw, co do wyższej od zakładanej inflacji konsumenckiej w Stanach Zjednoczonych w czwartek wiele nie zostało.

I to niezależnie od tego, iż sam odczyt za styczeń rzeczywiście był niepokojąco wysoki (4,3 proc. r/r i 2,5 proc. r/r dla CPI core). A w opublikowanych później zapiskach z posiedzenia FED, które miało miejsce 30 stycznia b.r., członkowie tego gremium nie wykluczyli, iż w przypadku pojawienia się sygnałów sugerujących poprawę w gospodarce, są skłonni do zmiany swojego nastawienia i ponownego podwyższania stóp procentowych, tak aby okiełznać inflację. Problem, zatem jest, choć obecnie większy akcent kładziony jest na ryzyko spowolnienia gospodarczego, co sprawia, że oczekiwana 18 marca obniżka stóp procentowych o 50 pkt. bazowych jest wciąż możliwa. Zwłaszcza, że publikowane dane makroekonomiczne nie są najlepsze. Indeks aktywności sektora wytwórczego w Filadelfii pogłębił styczniowe słabe odczyty spadając w lutym do -24 pkt. W efekcie trudno liczyć na umocnienie się dolara. Dodatkowo utrzymujące się globalne ryzyka inflacyjne zmniejszają szanse szybkie na cięcie stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny, co dodatkowo wspiera wspólną walutę. W czwartek po godz. 16:00 kurs EUR/USD wynosił 1,4745. W czwartek na wartości zyskiwał także brytyjski funt. O ile opublikowane w środę zapiski z ostatniego posiedzenia Banku Anglii pokazały, iż wszyscy członkowie tego gremium opowiedzieli się za obniżką stóp procentowych o 25 pkt. bazowych, a David Blanchflower chciał nawet cięcia o 50 p.b., to opublikowane dzisiaj lepsze dane o sprzedaży detalicznej w lutym, nieco zmniejszyły oczekiwania, jakoby do kolejnej obniżki kosztu pieniądza miało dojść szybko. Po godz. 16:00 za jednego funta płacono 1,9565 USD.

Słaby dolar pomógł dzisiaj złotemu. Jednak nasza waluta nie zyskałaby aż tyle, gdyby nie decyzja agencji ratingowej Standard&Poors, która zdecydowała się podwyższyć perspektywę oceny wiarygodności kredytowej w walucie zagranicznej do „pozytywnej” ze „stabilnej”. Można to odebrać, jako kolejny kredyt zaufania dla rządu Donalda Tuska, choć jak zaznaczono do rzeczywistego podwyższenia ratingu dla Polski dojdzie dopiero wtedy, kiedy reformy zaczną być realizowane. Naszej walucie pomogły także słowa wiceministra finansów, Stanisława Gomułki, którego zdaniem nasz kraj mógłby przyjąć euro pod koniec tej, lub na początku przyszłej kadencji Sejmu. Dodał jednocześnie, iż przedstawione dzisiaj przez Komisję Europejską prognozy wzrostu PKB w 2008 r. na poziomie 5,3 proc. r/r są bardzo dobre. W efekcie w czwartek po godz. 16:30 euro było warte 3,5650 zł, a dolar 2,4180 zł.

W kolejnych dniach złoty może nadal się umacniać. Inwestorzy będą dyskontować możliwe dobre wyniki sprzedaży detalicznej w styczniu (15,3 proc. r/r), które poznamy w poniedziałek o godz. 10:00. Trzeba się też liczyć z tym, że w środę Rada Polityki Pieniężnej podwyższy stopy procentowe do 5,50 proc. Opublikowane dzisiaj zapiski z ostatniego posiedzenia pokazały, że członkowie RPP obawiają się zbyt agresywnych posunięć (50 p.b.). Tym samym w kontekście ostatnich danych makroekonomicznych i rosnącej presji inflacyjnej na rynkach światowych, ruch o 25 p.b. będzie uzasadniony. Złotego może też wspierać słaby dolar, chociaż w przypadku EUR/USD konieczne będzie trwałe pokonanie poziomu 1,4760. Wtedy będzie można mówić o wzroście szans na ponowny test 1,4950, a być może i wyjście na nowe maksima.

Sporządził:
Marek Rogalski
Główny Analityk
First International Traders Dom Maklerski S.A

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski, FIT DM

Polecane