LONDYN (Reuters) - We wtorkowe przedpołudnie kurs jena spadł o ponad ćwierć procent wobec euro i dolara, ponieważ Bank Japonii zaskoczył rynki finansowe decydując się na dalsze poluzowanie polityki monetarnej kraju.
Po dwudniowym posiedzeniu Bank Japonii poinformował, że zwiększy wartość rezerw bankowych w BOJ do sześciu bilionów jenów (49 miliardów dolarów) z pięciu bilionów jenów.
Bank centralny zwiększy również wartość wykupowanych co miesiąc długoterminowych obligacji skarbowych do 600 miliardów jenów z obecnych 400 miliardów jenów.
Tuż po decyzji banku centralnego kurs dolara wzrósł do 123,2 jena ze 122,4 jena wcześniej. O godzinie 10.20 czasu warszawskiego walutę wyceniano na 122,73 jena.
Kurs euro osiągnął najwyższy od trzech i pół miesiąca poziom 110,5 jena, jednak potem inwestorzy zdecydowali się zrealizować zyski i za walutę płacono już 109,77 jena.
Zdaniem analityków decyzja BOJ to sygnał, że kondycja drugiej gospodarki świata jest coraz gorsza. Ich zdaniem władze Japonii czekają na deprecjację jena, co wpłynie na pobudzenie słabnącego eksport.
Jednak z drugiej strony wielu ekspertów jest zdania, że decyzja BOJ nie przyczyni się do poprawy sytuacji gospodarczej kraju, a dodatkowy bilion jenów dla systemu bankowego nie zwiększy liczby udzielanych kredytów.
"Zwiększenie funduszy rezerwowych do sześciu bilionów jenów nie wpłynie na wzrost podaży pieniądza, gdyż system bankowy jest chory i nie może tworzyć kredytów" - uważa Seiya Nakajima, główny ekonomista Itochu Corp.
W teorii zwiększenie ilości gotówki w systemie bankowym powinno ułatwić instytucjom finansowym udzielanie kredytów. Jednak banki japońskie są obciążone złymi kredytami, dlatego liczba pożyczek, a także podaż pieniądza nie wzrosną.
Zdaniem analityków uwaga rynku skupi się we wtorek na zwyżce euro wobec dolara, który w poniedziałek na krótko wzrósł do poziomu 90 centa.
Dalsza zwyżka waluty zależy obecnie od danych o sprzedaży detalicznej w USA w lipcu, które zostaną opublikowane o 14.30 czasu warszawskiego. Analitycy prognozują spadek o 0,2 procent po wzroście o 0,2 procent w czerwcu.
Obserwatorzy rynku uważają, że obecny kurs waluty amerykańskiej odzwierciedla znaczący pesymizm inwestorów wobec perspektyw rozwoju gospodarczego w USA i dopiero znacznie gorsze dane znacząco umocnią euro.
"Sprzedaż musiałaby spaść o 1,0 procent, żeby euro zdołało przekroczyć poziom 90 centów" - uważa Metcalfe.
O godzinie 10.20 czasu warszawskiego euro wyceniano na 89,51 centa, ponieważ inwestorzy zdecydowali się zrealizować zyski po ostatniej zwyżce waluty.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))