Deficyt budżetu może być niższy niż 40 mld zł
Wydarzenia minionego tygodnia wskazały na wiele scenariuszy rozwoju sytuacji w polityce gospodarczej Polski do końca roku. Na środowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe, pomimo ujawnionego przez ministra finansów Jarosława Bauca dramatycznego stanu finansów publicznych. Natomiast na konferencji prasowej po posiedzeniu RPP, ku zdumieniu analityków, przewodniczący rady Leszek Balcerowicz dał zdecydowany sygnał, że dalsze rozluźnienie polityki pieniężnej w tym roku jest prawdopodobne.
Prezes NBP stwierdził, że wszystkie czynniki fundamentalne z wyjątkiem sytuacji budżetu państwa, stwarzają w obecnej sytuacji „szerokie pole dla znacznych obniżek stóp procentowych”. Posunięcie to należy interpretować jako gest dobrej woli wobec obecnego, a przede wszystkim przyszłego rządu i zejście z „wieży z kości słoniowej”, o co ostatnio apelował prof. Marek Belka. Tym samym rada zasygnalizowała rządzącym: zdajemy sobie sprawę, że w warunkach słabego wzrostu gospodarczego (do którego powstania przyłożyliśmy rękę) trudno jest ograniczać deficyt budżetowy, więc okazujemy dobrą wolę i obniżamy stopy. Jeśli politycy także okażą dobrą wolę i zdecydują się na reformę finansów publicznych, my zrewanżujemy się dalszymi obniżkami. Warunkiem dalszych obniżek stóp jest jednak poważna reforma finansów publicznych na kształt zaproponowanej przez ministra Jarosława Bauca.
Jak szybko zatem można się spodziewać kolejnych obniżek stóp procentowych? Wszystko zależy od woli nowego rządu do reformowania finansów publicznych. W scenariuszu bardzo optymistycznym możliwa jest obniżka nawet w październiku, jeśli okazałoby się, że SLD zdobędzie bezwzględną większość głosów w Sejmie, nowy rząd zdecydowanie zadeklaruje reformę finansów państwa, a gwarantem tego będzie Marek Belka na stanowisku ministra finansów. Na możliwość takiego scenariusza mogą wskazywać stonowane wypowiedzi liderów SLD w sprawie budżetu, a także ostatnie odpowiedzialne głosowania posłów SLD, np. nad ustawą o Karcie Nauczyciela. Jednakże takiemu scenariuszowi trudno przypisać wysokie prawdopodobieństwo.
Strukturalne reformy zmierzające m.in. do ograniczenia systemu waloryzacji świadczeń emerytalno-rentowych i wynagrodzeń budżetówki, ograniczenia zasiłków socjalnych i dotacji, likwidacji przywilejów branżowych itp. spotkają się z pewnością ze sporym sprzeciwem wśród części posłów SLD. Należy więc brać pod uwagę taki scenariusz, w którym budżet na 2002 rok zostanie przedstawiony w wersji mniej ambitnej. Deficyt będzie co prawda mniejszy od 40 mld zł, ale stanie się to za sprawą ograniczenia wydatków mniej „drażliwych” społecznie oraz poprawy strony dochodowej — podwyższenia prognoz dochodów przy wyższych założeniach co do wzrostu PKB, podwyższenia niektórych podatków i wprowadzenia nowych.
W grę wchodzi też możliwość „upchnięcia” części wydatków, co powiększy deficyt ekonomiczny — np. niezwracanie zaległych składek do OFE. Wtedy będzie wysoce prawdopodobne, że RPP nie zdecyduje się na dalsze obniżanie stóp procentowych przynajmniej do II kwartału 2002 r., dopóki inflacja nie zacznie się wyraźnie obniżać.
Poza problemami budżetu państwa w tym tygodniu na sytuację na rynkach finansowych wpłynie piątkowa publikacja danych na temat deficytu na rachunku obrotów bieżących za lipiec. Oczekujemy wyniku deficytu w granicach 800 mln USD, a w relacji do PKB — 5,2 proc., co wynikać będzie z dalszego spowolnienia tempa wzrostu eksportu w wyniku stagnacji gospodarki niemieckiej. Ponadto z naszych informacji wynika, że ostatnia podtransza środków przeznaczonych na odszkodowania za pracę przymusową podczas II wojny św. (ok. 100 mln USD) wpłynie pozytywnie dopiero na sierpniowy poziom deficytu w rachunku bieżących, a nie jak początkowo oczekiwano już w lipcu.
Dla rynków światowych w nadchodzącym tygodniu istotne będą: w USA — drugi szacunek tempa wzrostu PKB w II kwartale br., który zostanie ogłoszony w środę, a w strefie euro — posiedzenie Rady Europejskiego Banku Centralnego, które odbędzie się w czwartek następnego dnia. W USA całkiem prawdopodobna jest korekta pierwszego szacunku (0,7 proc. wzrostu wobec poprzedniego kwartału), do bliskiego zera, a nawet ujemnego tempa wzrostu PKB w II kwartale. Z kolei rynki europejskie nurtuje pytanie, czy ECB pójdzie śladami Fed i obniży stopy procentowe na czwartkowym posiedzeniu?
Naszym zdaniem pogarszająca się sytuacja gospodarcza strefy euro (w tym przede wszystkim Niemiec) oraz spadkowy trend inflacji powinny skłonić Radę ECB do obniżki stóp procentowych o 0,25 pkt proc., pomimo tego, że inflacja w Eurolandzie (2,8 proc. w lipcu) wciąż pozostaje znacznie powyżej górnej granicy celu inflacyjnego ECB, czyli 2 proc. Uważamy, że jeśli tempo wzrostu PKB w USA w II kw. okaże się ujemne, a ECB obniży stopy procentowe, to wysoce prawdopodobna jest kontynuacja ostatniego wzmocnienia euro wobec dolara, i w konsekwencji, także wobec złotego — powyżej poziomu 4 PLN/EUR na koniec roku.