Ujemne saldo rachunku bieżącego wzrosło w kwietniu do 678 mln EUR z 539 mln w marcu — wynika z bilansu płatniczego NBP. Analitycy oczekiwali mniejszego — półmiliardowego deficytu.
— Dane są wyraźnie gorsze od oczekiwań, jednak nie powinny niepokoić. W ciągu ostatnich 12 miesięcy deficyt stanowił około 2,4 proc. PKB, co jest wciąż niskim poziomem, tym bardziej że Polska wciąż się rozwija i musi importować kapitał — uważa Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.
To właśnie stymulowany popytem import, który wzrósł w kwietniu o 24,9 proc. (w EUR, r/r), zaskoczył analityków. Eksport rósł znacznie wolniej, bo o 15,7 proc. W rezultacie ujemne saldo obrotów wzrosło ze 152 mln EUR do 779 mln EUR.