Dekada idzie jak burza

21-03-2018, 22:00

W najbliższych latach spółka chce podwoić liczbę centrów handlowych. Ma też nowy pomysł na formę inwestycji

W Polsce działa 11 centrów handlowych spółki Dekada.

KARDYNALNA POMYŁKA
Zobacz więcej

KARDYNALNA POMYŁKA

Aleksander Walczak, prezes spółki Dekada, uważa, że ograniczenie handlu w niedzielę to błąd, zwłaszcza że centra coraz częściej stają się miejscem wspólnego spędzania wolnego czasu przez całe rodziny Fot. Marek Wiśniewski

— Nasze obiekty zajmują od kilku do kilkunastu tys. mkw. W każdym z nich mamy operatora spożywczego, aptekę, drogerię, salon RTV AGD, a także sklepy z multimediami, niedrogą odzieżą i butami. Marki różnią się w zależności od miejsca, np. jeśli chodzi o operatora spożywczego, to mamy umowy z Biedronką, Carrefourem, Tesco — wymienia Aleksander Walczak, prezes Dekady.

Centrum z dworcem

W najbliższych 2-3 latach spółka chce mieć w portfelu 20 obiektów handlowych.

— W 2018 r. zaczniemy budowę trzech centrów, z czego największe — w Nysie — zajmie aż 19 tys. mkw., na których powstanie około 80 sklepów — informuje Aleksander Walczak.

Zapewnia, że spółka będzie także rozwijała działalność związaną z budową obiektów handlowych, połączonych z dworcami.

— W Polsce działają już cztery centra Dekady z funkcją komunikacyjną. Powstały na terenie dawnych dworców autobusowych, które odbudowaliśmy. Także dwa z planowanych przez nas obiektów będą połączone z dworcami kolejowymi i autobusowymi jednocześnie. Takie inwestycje zrealizujemy w Koninie i Mińsku Mazowieckim, gdzie działamy w partnerstwie z PKP i jej spółką zależną Xcity Investment. Pierwsza z budów ruszy lada moment, druga jesienią — zapowiada Aleksander Walczak.

Dekada mocno zainwestuje również w rozbudowy, np. w Grójcu powiększy obecne centrum o trzeci budynek.

— Przygotowujemy też rozbudowy obiektów w Skierniewicach, Żyrardowie, Sieradzu i Olsztynie. Rozważamy ponadto zakup gotowych nieruchomości. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach znajduje się wiele budynków postawionych przez firmy, które nie do końca miały dobry pomysł albo po prostu zabrakło im doświadczenia. Chcielibyśmy zająć się przebudową takich nieruchomości. Prowadzimy już rozmowy dotyczące przejęć kilku z nich. Chcemy być osią konsolidacji niewielkich centrów handlowych — zapewnia Aleksander Walczak.

Rosną ceny

Prezes zwraca także uwagę na utrudnienia, jakim muszą stawiać czoła spółki działające na tym rynku.

— Problemem są rosnące ceny budowy, które obniżają opłacalność inwestycji, oraz ograniczenie handlu w niedzielę. Straty związane z tym drugim czynnikiem będą ewidentne. Trzeba zauważyć, że część zakupów ma charakter impulsywny, nie mówiąc już o usługach czy gastronomii. W sobotę nie najemy się przecież za niedzielę. Myślę, że w Polsce dojdzie do podobnej sytuacji jak na Węgrzech i jeszcze w tym roku w rządzie zaczną się dyskusje w sprawie przywrócenia handlu we wszystkie niedziele — uważa Aleksander Walczak.

Prezes zapewnia też, że jest zwolennikiem budowania obiektów handlowych w centrach miast.

— Pierwsze centra handlowe w Polsce powstawały na obrzeżach miast, np. dla Warszawy były to Janki. W radach miast panowało wtedy przekonanie, że w centrum powinni utrzymać swoje sklepy lokalni kupcy, tymczasem miejscem dla zagranicznych sieci są peryferia. To był błąd, bo duże sklepy na obrzeżach „wyssały” klientów ze śródmieścia, powodując jego degradację, ucierpiała gastronomia i turystyka. Obecnie dzięki relacjom ze spółką PKP, której dworce działają właśnie w centrach, chcemy budować obiekty handlowe w takich miejscach. Trochę odwracamy bieg historii i liczymy, że znów klienci wrócą do śródmiejskich lokalizacji — mówi Aleksander Walczak.

 

OKIEM EKSPERTA - Olga Garlej, starszy menedżer ds. najmu, dział doradztwa i wynajmu powierzchni handlowych Savills

Niezbędna analiza

W miastach do 100 tys. mieszkańców nasycenie powierzchnią handlową wynosi około 90 mkw. na 1 tys. mieszkańców, co jest wynikiem stosunkowo niskim. Aby ocenić, czy na danym rynku jest miejsce na nowe obiekty, niezbędna jest analiza każdego przypadku indywidualnie, uwzględniająca sytuację ekonomiczną każdego miasta. Należy wziąć pod uwagę również jego położenie geograficzne i najbliższe otoczenie. Jeśli miasto będzie stanowić część aglomeracji albo będzie położone na jej pograniczu, to jego mieszkańcy będą zaspokajać potrzeby zakupowe w najbliższym dużym mieście, w którym często również pracują. Nie musi to jednak oznaczać, że nie będzie tu miejsca na żadne nowe inwestycje handlowe, gdyż niekiedy dobrze mogą się tam sprawdzać mniejsze obiekty pozwalające na szybkie zakupy codzienne.

OKIEM EKSPERTA - Agata Czarnecka, dyrektor w CBRE

Nowa era

Największe nasycenie powierzchnią handlową w miastach do 100 tys. mieszkańców występuje w Zgorzelcu, Nowym Sączu, Słupsku i Jeleniej Górze. Z drugiej strony, najmniej centrów handlowych o powierzchni powyżej 5 tys. mkw. jest w Wejherowie, Żywcu, Ostrowcu Świętokrzyskim, Jarosławcu i Gnieźnie. Warto jednak odnotować, że w przypadku dwóch ostatnich miast sporo obiektów jest w budowie. Rynek w kolejnych latach nadal będzie się zmieniał i ewoluował. Budowa tradycyjnego obiektu handlowego — ze względu na dużą konkurencję czy brak dostępności odpowiednich działek — rzadko jest możliwa. Z tego powodu właściciele centrów koncentrują się na możliwościach rozbudowy i modernizacji już istniejących obiektów.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Dekada idzie jak burza