- Przekształcili Państwo własną klinikę z Wrocławia w franczyzę. Czyli tak jakby oddaliście ją komuś, a umowa podpisana jest na ile? Na rok, dwa lata? Co potem? Jeżeli osoba ją prowadząca nie będzie chciała już z Wami współpracować. Stracicie własną klinikę? - pyta akcjonariusz w "Akcji Inwestor".
Co na to spółka?
- Przekształcenie kliniki własnej we franczyzową pozwala ograniczyć bieżące koszty prowadzonej działalności oraz zapewnia stały dopływ środków, które mogą być wykorzystane na realizację budowy programu franczyzowego. Jeśli chodzi o zapisy umowy franczyzowej dotyczącej kliniki we Wrocławiu, ma ona charakter długoterminowy i jest tak skonstruowana, że interesy spółki są zabezpieczone (np. wysokimi karami umownymi na rzecz spółki) na przypadek gdyby franczyzobiorca miał inny pomysł biznesowy. W takim przypadku klinika wraca do sieci - czytamy w odpowiedzi zarządu.
Spółka nie ujawnia jednak szczegółów warunków współpracy z franczyzobiorcami. Co do zasady zarabiać będzie jednak m.in. na zarzadzaniu strumieniami pacjentów pozyskanych z zawieranych umów B2B (Business to Business) oraz dostarczaniu materiałów stomatologicznych do gabinetów, dzięki temu, że jako sieć będzie mogła osiągnąć niższe ceny zakupu niż pojedynczy gabinet.
Zarząd podkreśla, że w jego ocenie obecny kurs spółki na NewConnect (7-8 groszy) jest zbyt niski w porównaniu do aktualnej sytuacji firmy i potencjału jej wzrostu. Kilka dni temu D-a-M sprzedał jednak akcje własne funduszom z grupy WDM po około 4 grosze za sztukę. W "Akcji Inwestor" natychmiast pojawiło się pytanie, dlaczego cena była tak niska? Odpowiedź jeszcze nie padła.