Depozyty wracają do łask

Jacek Iskra
opublikowano: 28-09-2011, 00:00

Tradycyjne lokaty cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Także wśród tych, którzy zajmują się inwestowaniem pieniędzy drobnych ciułaczy

Tylko w sierpniu firmy ubezpieczeniowe, fundusze emerytalne i biura maklerskie ulokowały na rachunkach bankowych grubo ponad 3,5 mld złotych. Bankowa lokata to wciąż najpewniejszy sposób inwestowania w czasach kryzysu — także dla tych, którzy, na co dzień zajmują się pomnażaniem naszych oszczędności.

Spadki? To do banku

Jak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego (NBP), w ubiegłym miesiącu oszczędności niemonetarnych instytucji finansowych (pod tym określeniem kryją się właśnie ubezpieczyciele, OFE czy domy maklerskie) w bankach wzrosły o 10 proc., sięgając 40,5 mld zł. Część tych pieniędzy trafiło do banków prosto z giełdy.

— To stały trend. Gdy tylko na giełdzie robi się niewesoło, zwiększa się awersja do ryzyka. Klienci szukają wtedy bezpieczniejszych form inwestowania i wybierają lokaty i depozyty bankowe — mówi Mateusz Ogonek, ekonomista ING Banku Śląskiego.

W ślad za instytucjami podążają klienci indywidualni, którzy zamiast w funduszach inwestycyjnych czy bezpośrednio na giełdzie coraz chętniej lokują swoje oszczędności właśnie w bankach. Nic dziwnego, bo banki wyczuły biznes i systematycznie zwiększają oprocentowanie depozytów — w ciągu ostatnich sześciu miesięcy średnie oprocentowanie lokat półrocznych wzrosło o pół punktu procentowego, a depozytów trzymiesięcznych nawet o 70 punktów bazowych.

Dla banków ściągnięcie pieniędzy od klientów jest bowiem tańszą alternatywą finansowania akcji kredytowej i bieżącej działalności niż zdobywanie kapitału na rynku międzybankowym. Wzrost atrakcyjności depozytów w połączeniu z dużą przeceną na rynku akcji i odpływem pieniędzy z funduszy inwestycyjnych oznacza, że na depozyty terminowe w ubiegłym miesiącu trafiło blisko 7,3 mld zł — najwięcej od stycznia 2009 r.

Uciec przed podatkiem

— Walka instytucji finansowych o lokaty się zaostrza. Banki szczególnie promują depozyty krótkoterminowe, 3-miesięczne, które zakończą się jeszcze przed 1 stycznia 2012 r. Jedną z przyczyn może być niepewność, co do przyszłości lokat antypodatkowych (z kapitalizacją dzienną). Co prawda projekt zmian w ordynacji podatkowej został zawieszony, ale jest bardzo prawdopodobne, że po wyborach politycy ponownie po niego sięgną — mówi Michał Sadrak, analityk Open Finance.

Kto najlepiej płaci za depozyty

Jego zdaniem, wciąż jesteśmy daleko od wojny depozytowej, którą widzieliśmy w czwartym kwartale 2008 r., ale obecna sytuacja gospodarcza nie pozostaje bez wpływu na oprocentowanie lokat. Wtedy banki walczyły o płynność, dziś starają się wychodzić naprzód i zbudować sobie porządny bufor, na wypadek gdyby rynek międzybankowy zamarł, a złoty jeszcze bardziej się osłabił.

— Zainteresowanie lokatami krótkoterminowymi widać szczególnie po przeciętnym oprocentowaniu, które rośnie od początku roku, a w ostatnich 2-3 mies. szczególnie przyspieszyło — dodaje Michał Sadrak.

Stopy raczej nie pomogą

Duży wpływ na coraz bardziej atrakcyjną ofertę depozytową banków miały też cztery kolejne podwyżki stóp procentowych NBP. Wzrosły one łącznie aż o jeden punkt procentowy, co musiało się automatycznie przełożyć na oprocentowanie depozytów. Jednak zdaniem ekonomistów, nie można liczyć, że w najbliższym czasie decyzje Rady Polityki Pieniężnej będą w tak znaczący sposób stymulowały akcje depozytowe banków jak w ostatnich miesiącach.

— Słabnące wskaźniki makroekonomiczne w Polsce neutralizują konieczność dalszych podwyżek. Wpływ żywności i paliw

na dynamikę cen i inflację stabilizuje się, co powinno pomóc w obniżeniu inflacji. Oczekujemy nawet pod koniec pierwszego kwartału 2012 r. przesłanek ku ewentualnemu cięciu stóp procentowych banku centralnego — twierdzi Mateusz Ogonek.

Czekając na gigantów

Na razie banki starają się przyciągnąć jak najwięcej klientów.

— Zdecydowaliśmy się na taki krok, bo coraz więcej osób szuka w tych niepewnych czasach bezpiecznych sposobów na inwestowanie oszczędności — tłumaczy Piotr Juda, prezes Toyota Bank Polska, który ostatnio podniósł oprocentowanie wszystkich depozytów terminowych o średnio pół punktu procentowego.

Co do dalszej polityki depozytowej, duże znaczenie ma oczekiwanie na to, co zrobią najwięksi detaliści na naszym rynku, czyli banki PKO BP i Pekao. One bowiem nie były specjalnie szczodre w podwyższaniu oprocentowania lokat. Znacznie bardziej aktywne pod tym względem były młode i mniejsze banki, jak Meritum Bank, neoBank czy FM Bank. Dotychczasowa praktyka pokazuje jednak, gdy na zmiany w swojej ofercie zdecydują się najwięksi rynkowi gracze, automatycznie idą za nimi inne

KOMENTARZ

Za wcześnie, by mówić o wojnie na depozyty

JAKUB BOROWSKI

główny ekonomista Invest-Banku

Jeżeli popatrzymy na dynamikę przyrostu depozytów od gospodarstw domowych, która waha się w tym roku w przedziale 9-11 proc. i porównamy z końcem 2008 r., gdy nastąpiło gwałtowne załamanie rynków finansowych, odpływ pieniędzy z giełd i wycofywanie ich z funduszy inwestycyjnych, to trudno mówić o jakimś szalonym zainteresowaniu klientów lokatami.

Wtedy bowiem wartość depozytów bankowych od ludności rosła w tempie 30 proc. miesięcznie. Nie można też jeszcze mówić o kolejnej odsłonie wojny depozytowej ze strony banków. Oferta największych graczy specjalnie się nie zmieniła, a bardziej zauważalne ruchy można dostrzec jedynie ze strony mniejszych banków.

Ostatnio jednak coraz bardziej widoczny jest odpływ pieniędzy z rynków kapitałowych do banków. Część inwestorów, którzy mimo załamania rynków z lat 2008-09 nie wycofali się z giełdy, zrobiła to teraz, choć rzeczywiste stopy zwrotu z lokat bankowych wyraźnie się nie zwiększyły. Decydującym czynnikiem jest jednak bezpieczeństwo i gwarancja zysku. Zauważalna jest też zmiana struktury depozytów — znaczna część z rachunków bieżących trafia na średnio- i długoterminowe lokaty.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Iskra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu