Depresja inwestycyjna na GPW

Waldemar Borowski
opublikowano: 2009-02-13 16:56

Początek tygodnia przyniósł nadzieję na kontynuowanie dobrej passy naszych indeksów. Warszawscy inwestorzy wyruszyli na zakupy, co zaowocowało wzrostem WIG20 o blisko 53 pkt. i jego zbliżeniem się do poziomu 1600 pkt. Kiedy pojawiły się szanse, że wartość ta po krótkiej korekcie zostanie pokonana, nastroje na rynkach popsuły potężne spadki na Wall Street. Polskie niedźwiedzie nie marnują takich okazji i przy niskich obrotach udało im się ponownie sprowadzić nasz najważniejszy indeks w pobliże minimów.

Łatwość z jaką podaż uzyskuje przewagę potwierdza słabość warszawskiego parkietu. Nadal nie widać kapitału zdolnego do rywalizowania z graczami zainteresowanymi zniżkami. Stabilne, zagraniczne fundusze, nastawione na długoterminowe inwestowanie, skrzętnie omijają region środkowoeuropejski i wolą angażować się na rynku chińskim, koreańskim, czy brazylijskim, gdzie zakup akcji przynosi znaczne profity. Europa jako całość, stała się obok USA, najsłabszym i najryzykowniejszym ogniwem globalnego handlu akcjami.

Piątkowa sesja nie zanegowała dystansu inwestorów do powiększenia portfeli jaki dominuje w tym miesiącu na GPW. Po otwarciu wzrostem o 0,98 proc. i początkowych, gwałtownych ruchach, WIG20 skierował się na północ, ale wystarczyły słabsze dane, aby potencjał optymizmu szybko wyparował. Skurczenie się gospodarek strefy euro o 1,5 proc. w poprzednim kwartale oraz Niemiec o 2,1 proc. kdk, ograniczyło zakusy byków. Optymizm psuła też informacja GUS o styczniowej inflacji wynoszącej 3,1 proc. Spadek wartości złotego zwiększa koszty importu, co uwidacznia się w poziomie inflacji, a to może ograniczyć pole manewru RPP w sprawie stóp procentowych, na najbliższym posiedzeniu.

Spółką,  na której od rana koncentrowali się dzisiaj kupujący był KGHM. Popyt, korzystając ze wzrostu cen miedzi, starał się przerwać przecenę na jego akcjach. Znaczne obroty towarzyszyły notowaniom PKO BP, ale spore zlecenia sprzedaży utrudniały mu marsz na północ. Na pozostałych blue chipach obroty były symboliczne.

Niska aktywność inwestorów przekłada się również na spółki mniejszego kalibru. Do nielicznych wyjątków należał sektor chemiczny. Zainteresowaniem cieszyły się papiery Polic, Puław, Synthosu i Azotów Tarnów. Gracze wierzą, że ta branża w większym stopniu może być odporna na pogłębiającą się dekoniunkturę.

O wycenach mniejszych firm decyduje jednak przede wszystkim kapitał spekulacyjny i przypadkowe transakcje. Wyniki i dywidendy nie odgrywają większego znaczenia, czego dziś była przykładem Ambra, po pokazaniu dobrych wyników, czy Talex, po zarekomendowaniu wypłaty dywidendy w wysokości 1 zł. na akcję.

Podobna sytuacja występować będzie na spółkach z WIG20. Ich kierunek całkowicie wyznaczają obecnie indeksy FTSE, DAX i S&P500 oraz kursy USD/PLN i EUR/PLN, a nie rezultaty za poprzedni kwartał. Przy słabości naszego parkietu, zmiana tego rytmu może być tylko pochodną handlu na rynku terminowym.

Zakończenie tygodnia nie wypadło imponująco. Wystarczyło, że miś położył kilka większych zleceń na pozycjach sprzedaży, aby pospolite ruszenie z drugiej strony rynku nie udźwignęło tego ciężaru. Ostatecznie na finiszu WIG20 zmalał o 0,15 proc., i to przy mizernych obrotach- 753 mln zł. Dobrą formę do końca utrzymał KGHM. Skalę przeceny ograniczyły też PKO BP i TP SA. Największych maruderem okazał się BZ WBK, tracąc 4,4 proc.. Słabo też wypadł PGNiG i ostro przeceniony na fixingu PKN Orlen. Lepiej od indeksu blue chipów zaprezentowały się średnie firmy, mWIG40 wzrósł o 0,39 proc.