Deska podbija parkiet

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 21-09-2006, 00:00

Kurs Barlinka jest bliski uczczenia rekordem pierwszej rocznicy pobytu na giełdzie. Agresywna strategia producenta deski podłogowej, przypominająca działania innych firm Michała Sołowowa, spotyka się z uznaniem rynku, który na razie bardziej od realizacji prognoz ceni sobie zwiększanie mocy produkcyjnych spółki.

Nacisk na sprzedaż i marketing, rozbudowa zakładów, wysokie finansowanie się długiem — ten scenariusz inwestorzy obserwowali już m.in. w Cersanicie. Barlinkowi udaje się powtarzać tę drogę, co przekłada się także na jego notowania. Moce produkcyjne, które w momencie IPO wynosiły 4 mln mkw. deski rocznie, dziś sięgają 6 mln mkw. Za rok, po uruchomieniu fabryki na Ukrainie, wzrosną do 8 mln mkw. O kolejne 2 mln poprawi je fabryka w Rosji, która ma ruszyć w 2008 r.

Barlinek będzie wówczas światowym gigantem, a co ważne — przy ożywieniu w budowlance i rosnącej popularności podłóg drewnianych — nie powinien mieć kłopotów z popytem. Obie fabryki pochłoną blisko 300 mln zł, ale jest już na nie finansowanie. Zapewnia je kredyt z EBOiR i lipcowa emisja akcji, którą w całości objęli inwestorzy finansowi. Tym ostatnim inwestycja już się opłaciła, bo kurs o 16 proc. przewyższa cenę z emisji. Dzięki niej nadal na zdrową wygląda struktura kapitałów Barlinka, w której kapitały własne w przybliżeniu równają się zobowiązaniom długoterminowym.

Co do perspektyw rozwoju spółki rynek jest zgodny. Inaczej wyglądają bieżące wyniki i wyceny. Raporty kwartalne z reguły rozczarowują. Nie udało się zrealizować obietnic sprzed IPO dotyczących 2005 r. Pierwsze półrocze, choć obecne na pewno będzie lepsze, stawia też pod dużym znakiem zapytania szanse na wypracowanie wyników prognozowanych na 2006 r. W tym roku — odwrotnie niż w ubiegłym — spółce nie szkodzi silny złoty. Rosnące koszty ogólnego zarządu powinny znaleźć odzwierciedlenie w poprawie wyników w przyszłości. Rozczarowuje eksport, który w I półroczu stanowił 58 proc. sprzedaży, wobec 61 proc. rok wcześniej. Krajowe marże są dużo niższe niż zagraniczne. Dotyczy to także rynku wschodniego, dlatego pomysły ekspansji na Ukrainie i w Rosji ocenić trzeba dobrze, choć wiążą się one także z ryzykiem politycznym.

Jeśli plan inwestycyjny grupy powiedzie się, już w 2008 r. powinna spokojnie wypracować ponad 100 mln zł zysku netto. Przy takiej wielkości obecna wycena wydaje się uzasadniona (wskaźnik cena/zysk poniżej 13). Kolejne niezrealizowanie prognoz może jednak spotkać się z dużą nerwowością rynku, tym bardziej że niebawem wejdą do obrotu papiery inwestorów finansowych o wartości 120 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu