Deska ratunku dla mieszkaniówki

Agnieszka Zielińska
17-06-2005, 00:00

Domy drewniane zyskują coraz więcej zwolenników. Ich najważniejsze zalety to szybkość budowy i atrakcyjna cena. Problemem jest jednak brak odpowiedniej promocji.

Dom drewniany można zbudować pod klucz już w trzy miesiące. Budowa murowanego zajmuje co najmniej pół roku. To duży atut, zwłaszcza w sytuacji, gdy inwestor korzysta z kredytu. Nic więc dziwnego, że liczba domów budowanych z drewna rośnie w szybkim tempie. Mimo to zdecydowana większość inwestorów nadal woli budownictwo tradycyjne. Dlaczego?

— W dużym stopniu przyczyniły się do tego firmy, które rozpoczęły działalność na początku lat 90. Zdarzało się, że budowały domy bez odpowiedniego przygotowania i nie przestrzegały reżimów technologicznych. Ich niepowodzenia miały duży wpływ na opinię o całej branży — mówi Przemysław Dobraniecki ze Stowarzyszenia Dom Drewniany.

Stowarzyszenie skupia blisko 40 firm. Prowadzi działania marketingowe i edukacyjne, starając się walczyć ze stereotypami. Jego członkowie mogą również liczyć na doradztwo technologiczne i prawne.

Zamiast mieszkania

Promocja jest bardzo potrzebna budownictwu drewnianemu. Mimo rosnącej popularności wciąż jest ono traktowane jako uzupełnienie innych technologii budowy. Tymczasem jego atuty można wykorzystać dla rozwoju polskiego budownictwa mieszkaniowego.

— 100-metrowy dom pod klucz można zbudować już za 160 tys. zł. Na kupno mieszkania w tej cenie nie ma szans. Nowy lokal o powierzchni 100 mkw. w Warszawie kosztuje ponad 300 tys. zł i to w stanie surowym. Do tego trzeba doliczyć jeszcze koszt jego wykończenia. Jeśli nawet wziąć pod uwagę koszt zakupu działki, to i tak budowa domu z drewna się opłaca — przekonuje Paweł Krzepkowski z firmy Celbud.

Jego firma specjalizuje się w budownictwie drewnianym od ponad 20 lat i realizuje średnio 30 domów rocznie.

Podobnych firm jest w kraju ponad 200. Co najmniej 30 z nich stawia domy prefabrykowane, wznoszone z gotowych elementów, montowanych na placu budowy. Ponad 100 firm buduje z bali. Większość to małe spółki rodzinne, a nawet jednoosobowe. Oferują one głównie usługi generalnego wykonawstwa i podnajmują specjalistyczne ekipy do realizacji poszczególnych etapów budowy. Prawie wszystkie stawiają domy wykończone pod klucz.

Uznani za granicą

Wiele polskich firm buduje za granicą. Są obecne na rynku niemieckim, hiszpańskim, a także skandynawskim.

— Zainteresowanie zagranicznych inwestorów polskimi firmami wciąż rośnie. Zwracają się do nas z coraz większą liczbą zapytań — mówi Przemysław Dobraniecki.

Większość firm buduje tylko na indywidualne zamówienia. Na zasadach deweloperskich działają nieliczne, co jest skutkiem braku kapitału. Szacuje się, że polskie firmy realizują średnio po 6-8 domów jednorodzinnych w ciągu roku.

— Można więc zaryzykować twierdzenie, że w Polsce rocznie powstaje około 3 tys. domów jednorodzinnych z drewna, co stanowi 4-5 proc. budownictwa jednorodzinnego. Dla porównania, w takich krajach jak Niemcy, Dania czy Szwecja domy drewniane mają 25-30-proc. udział w budownictwie jednorodzinnym — uważa Wojciech Nitka, prezes Stowarzyszenia Dom Drewniany.

Większość firm kupuje drewno w kraju, ale niektóre sprowadzają je specjalnie z Niemiec, a nawet z Kanady lub Stanów Zjednoczonych.

— Bardzo ważny jest sposób obróbki drewna użytego do budowy domów. Powinno to być drewno suszone komorowo o wilgotności 16-18 proc., czterostronnie strugane, z zaokrąglonymi lub fazowanymi krawędziami. Suszenie komorowe zabija zarodniki grzybów, a także owady lub ich larwy. Takie drewno jest także odporne na działanie ognia — płomienie ślizgają się po nim — przekonuje Wojciech Nitka.

Problemy

Najpoważniejszym problemem branży jest wciąż „bariera mentalna”.

— Powszechnie uważa się, iż dom powinien być budowany na co najmniej 100 czy 200 lat. Mimo że drewniane domy w Polsce stawiało się od dawna, kojarzą się one z czymś nietrwałym — mówi Przemysław Dobraniecki.

Wielu osobom związanym zawodowo z branżą wciąż brakuje odpowiedniej wiedzy i doświadczenia. Zdaniem Wojciecha Nitki, problemem jest również brak krajowych wymagań techniczno-montażowych do wykonywania i odbioru budynków drewnianych.

Od 1 lipca stowarzyszenie wdroży więc własne reguły, do których będą musieli stosować się wszyscy członkowie. Są to m.in. zasady wykonywania konstrukcji ścian, a także zalecenia dotyczące grubości izolacji cieplnej.

— To krok w kierunku certyfikacji firm. Chcemy doprowadzić do tego, aby tak jak na Zachodzie, jak najwięcej firm poddało się certyfikacji. Przynosi to same korzyści. Nie tylko zwiększa wiarygodność producenta w oczach klientów, ale także pomaga w zaciągnięciu kredytu i wynegocjowaniu korzystnej stawki ubezpieczenia — przekonuje Przemysław Dobraniecki.

Wysokość stawek ubezpieczeniowych dla domów drewnianych to kolejny problem, z którym borykają się członkowie stowarzyszenia. Stawki, które za ubezpieczenie domów drewnianych proponuje się w Polsce, są wyższe o 50 do nawet 200 proc. niż za domy murowane.

— Takie różnice nie mają żadnego uzasadnienia. Na świecie stawki ubezpieczeniowe za domy w obu technologiach są zbliżone — uważa Przemysław Dobraniecki.

Stowarzyszenie chce również zaproponować swoim członkom wprowadzenie nowych standardowych wzorów umów.

— Będą one zabezpieczały interesy obu stron, zarówno wykonawcy, jak i inwestora — mówi Przemysław Dobraniecki.

Jednak najpoważniejszą konkurencją dla branży jest szara strefa.

— Wiele osób woli budować domy murowane, bo można je postawić metodą gospodarczą. Zamiast wyspecjalizowanej ekipy wykonawczej wielu inwestorów woli zatrudnić speca, który zbuduje bez faktury. W ten sposób dom wznosi się latami, co w rezultacie podwyższa koszty budowy — mówi Dobraniecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Deska ratunku dla mieszkaniówki