Nadmierna przecena spółek z branży została zniwelowana,
ale nie liczmy na wiele więcej
Choć w ostatnich tygodniach inwestorzy koncentrowali się przede wszystkim na problemach firm z sektora finansowego, nie mniej emocji dostarczyły notowania akcji spółek z pokrewnej branży deweloperskiej. Pokrewnej, bo także tu praprzyczyną gwałtownego pogorszenia nastrojów były obawy o spłatę zobowiązań zaciągniętych w czasie nieruchomościowego boomu. Także o źródła finansowania planowanych inwestycji w sytuacji drożejącego pieniądza i problemów wielu banków.
Indeks największych europejskich deweloperów, EPRA Europe, od 1 do 18 września spadł o 13,6 proc. Taka sama przecena dotknęła też subindeks WIG-Deweloperzy. W tym samym czasie wskaźniki blue chipów, DJ Euro Stoxx 50 i WIG20, poszły w dół o nieco ponad 11 proc. W piątek papiery wielu spó-łek z sektora nieruchomości (podobnie jak banków) cieszyły się bardzo dużym wzięciem. EPRA szedł w górę o 7 proc., a WIG-Deweloperzy — o ponad 4 proc.
W Warszawie wyróżniało się Orco Property Group, którego papiery drożały nawet o 40 proc. Dynamiczne odbicie nie powinno dziwić, jeśli wziąć pod uwagę, że poprzednie cztery sesje zakończyły się spadkiem wyceny spółki w sumie o 50 proc. Szef luksemburskiej firmy uważa, że to konsekwencja gry spekulantów, która miała służyć spotęgowaniu zysków z krótkiej sprzedaży. Gdyby tak rzeczywiście było, wytłumaczeniem piątkowej eksplozji notowań byłoby zjawisko określane mianem short-squeeze. Kiedy cena zaczyna gwałtownie rosnąć, posiadacze krótkich pozycji muszą w pośpiechu je zamykać, kupując akcje. Wtedy trend przybiera na sile.
Orco należy zresztą traktować jako wyjątek w giełdowej branży, bo praktycznie tylko nad tą spółką wisiała groźba utraty płynności z powodu zbyt wysokiego poziomu zobowiązań w stosunku do wartości posiadanych nieruchomości. Ryzyko nadal zresztą istnieje, choć szefowie firmy robią, co mogą, by upłynnić część aktywów i zmniejszyć zadłużenie. Bariera, na jaką mogą się natknąć, to niska płynność rynku nieruchomości w ostatnich miesiącach. Transakcji zawiera się niewiele, ci więc, którzy są bardziej zdeterminowani (jak Orco), będą się musieli prawdopodobnie pogodzić z niższymi cenami.
Należy się również liczyć z ograniczeniem przez deweloperów skali nowych inwestycji. Immoeast już przesunął część projektów na późniejszy termin, co można tłumaczyć trudnościami z uzyskaniem opłacalnych warunków finansowania. Skoro austriacki gigant ma takie problemy, z pewnością napotkają je także jego polscy branżowi konkurenci. Konsekwencja to coraz bardziej pesymistyczne oceny wyników. W piątek analitycy czeskiego biura maklerskiego Wood Co. obniżyli wycenę papierów Immoeast z 7 do zaledwie 2,20 EUR. Wcześniej podobny los spotkał wspomniane Orco, którego wyceny obniżano ze 130-140 EUR do 30-44 EUR. Niestety, nic nie wskazuje na to, by sytuacja branży i jej postrzeganie mogły się szybko poprawić.