Rok 2003 był dla deweloperów dość udany. W 2004 r. ma być jeszcze lepiej.
Jarosław Szanajca
prezes Dom Development
W przyszłość patrzę ze spokojem. Rok 2003 był dobry dla deweloperów, 2004 natomiast będzie jeszcze lepszy. Nasza branża wyszła z zapaści wcześniej niż cała gospodarka. Przed nami rok oczekiwań i pewnego optymizmu — Polska przystępuje do UE. 2004 będzie kolejnym rokiem niskiej inflacji, a co za tym idzie — dostępność kredytów nadal będzie rosła. Oczywiście, będzie to czas dość trudny dla klientów — mało nowych inwestycji powoduje, że ceny będą rosły i, moim zdaniem, wzrost ten będzie dość znaczny. Jednak nie ograniczy on dostępności mieszkań. Zauważyłem, że coraz więcej osób likwiduje lokaty i inwestuje w nieruchomości mieszkaniowe.
Andrzej Halicki
dyrektor biura Polskiego Związku Firm Deweloperskich
Mimo trudności, z którymi boryka się rynek, z optymizmem wkraczam w 2004 r. Coraz więcej firm deweloperskich oferuje produkty dobrze przygotowane zarówno ze strony technicznej, jak i merytorycznej. Duża konkurencja na rynku powoduje, że oferty deweloperów są coraz lepsze. Oprocentowanie kredytów znacznie spadło, więc oferta mieszkaniowa staje się dostępna dla coraz większej liczby klientów. To dobre wieści zarówno dla klientów, jak i deweloperów. Pewne obawy może budzić to, że wydaje się coraz mniej pozwoleń na budowę. Mniej nowych inwestycji to mniej mieszkań, a to może zaowocować kolejnymi podwyżkami cen.
Artur Pietraszewski
menedżer projektu Sawa Development
Rok 2003 nie należał do najłatwiejszych. Choć, jeśli przyjrzeć się cenom mieszkań i ich sprzedaży — to można mówić o pewnym statystycznym cudzie. Wzrost cen mieszkań spowodowany jest przede wszystkim malejącą podażą, a zmiany w przepisach dotyczących miejscowych planów zagospodarowania terenu nie sprzyjają realizacji nowych inwestycji w 2004 r. Wzrost liczby sprzedanych mieszkań pod koniec 2003 r. był skutkiem niepewności co do polityki fiskalnej rządu oraz obaw związanych z przystąpieniem do UE.
Myślę, że w 2004 r. ceny mieszkań nadal będą rosły. Powodem nie będzie jednak akcesja, lecz rosnący VAT na materiały budowlane i wprowadzenie tego podatku na sprzedaż gruntów.
Z drugiej strony rynek cywilizuje się. Banki chcą finansować inwestycje dużych i doświadczonych firm, a małym deweloperom coraz trudniej zdobyć finansowanie. To ogranicza ofertę, ale też oznacza, że na rynku pozostaną najmocniejsi. Rosną też standardy zawieranych z klientami umów, a obrót nieruchomościami staje się bezpieczniejszy. Myślę, że deweloperzy, którzy dobrze skalkulowali swoje projekty, nie powinni mieć problemów z ich sprzedażą w 2004 r.