Deweloperzy: może być gorzej

Patrycja Otto
opublikowano: 2001-06-19 00:00

Deweloperzy: może być gorzej

Poprosiliśmy przedstawicieli firm deweloperskich, by ocenili obecną sytuację na rynku mieszkaniowym. Przedsiębiorcy nie chcą mówić o kryzysie, zaznaczają jednak, że na rynku mieszkaniowym nie dzieje się dobrze.

Wojciech Ciesielski

Echo Investment

- Wyniki badań przeprowadzanych przez instytucje do tego wyznaczone często odbiegają od rzeczywistości. Prawda jest taka, że rynek mieszkaniowy przeżywa kryzys. Obserwujemy słabnące zainteresowanie ze strony klientów, a co za tym idzie — spadek sprzedaży mieszkań. W naszej firmie jest on jeszcze stosunkowo mały, ponieważ ofertę kierujemy do specyficznego klienta, czyli osób dobrze zarabiających. Ten kryzys dotknął ich najmniej. Oni wręcz wykorzystują obecną sytuację, czyli obniżkę cen. Składa się na nią wiele przyczyn. Koszt mieszkania po doliczeniu odsetek kredytowych dwukrotnie wzrasta po kilku latach. Oprocentowanie jest przecież trzy razy wyższe niż stopa inflacji. I nie wydaje mi się, by rok 2001 był przełomowy w tym zakresie. Może dopiero następny coś zmieni na lepsze. W związku z zaistniałą sytuacją, nie zaniechamy rozpoczętych już projektów. Natomiast przyjęliśmy ostrzejsze kryteria przy podejmowaniu decyzji o budowie nowych mieszkań. A mianowicie stawiamy na bardzo dobrą lokalizację oraz elastyczność cenową. Dzięki temu będziemy przygotowani na to, że sytuacja na rynku może jeszcze się pogorszyć.

Artur Pietraszewski

specjalista ds. marketingu z GTC

- Raport UMiRM nie odzwierciedla faktycznej sytuacji na rynku mieszkaniowym. Na przykład, średnia wielkość kupowanych mieszkań jest za wysoka, bo przy jej określaniu bierze się pod uwagę także budownictwo jednorodzinne. Równie mało optymistyczna jest sytuacja na rynku kredytów. Z reguły duże zainteresowanie kredytami wskazuje na zubożenie społeczeństwa. Większość kredytów zaciągana jest na małe i najtańsze mieszkania. W ujęciu wartościowym przeciętny kredyt wynosi 20-30 tys. dolarów, czyli połowę ceny lokalu na rynku warszawskim.

W mojej opinii, polityka mieszkaniowa przerzuca odpowiedzialność za własne mieszkanie na zainteresowanych. Nadal brakuje pomocy kredytowej z prawdziwego zdarzenia, środków w Krajowym Funduszu Mieszkaniowym przy BGK na budowę TBS-ów. Analizując rynek nieruchomości z ostatnich kilku lat, uważam, że w tym roku pojawi się tendencja zniżkowa. Nie ma jednak niebezpieczeństwa, że dojdzie do gwałtownego spadku i załamania rynku. Jest on nadal jeszcze dynamiczny, ale elementy kryzysu widać. W tym roku na warszawskim rynku w realizacji jest około 60 projektów, z czego większość przeznaczona jest dla osób wywodzących się ze średniej klasy.

Tak więc nie jest dobrze, ale nie można tej sytuacji nazwać kryzysem. Jest ona korzystna dla klientów, ale z pewnością mało opłacalna dla inwestorów.

Teresa Maroń

dyrektor handlowy w firmie Budimex

- Rynek nieruchomości w tym roku jest trudniejszy, również dla deweloperów. Wysokie stopy procentowe wpływają na słabnące zainteresowanie mieszkaniami. Jednak trzeba pamiętać, że kupujący coraz częściej zwracają uwagę na firmę, w której zamierzają nabyć mieszkanie. Dlatego osłabienie w segmencie mieszkaniowym łagodniej zniosą firmy duże, prestiżowe, posiadające certyfikat, gorzej natomiast te mniejsze. Dla przykładu podam, że coraz częściej zgłaszają się do nas małe przedsiębiorstwa z propozycją wspólnej inwestycji. Nasza firma nie ma na razie problemów ze sprzedażą mieszkań. Owszem jest ona na niższym poziomie w porównaniu z rokiem ubiegłym. Pierwsze 3 miesiące 2001 r. były dla nas bardzo dobre, potem sprzedaż spadła, ale w czerwcu znów jest na wyższym poziomie. Mamy nadzieję, że w drugiej połowie roku znowu wzrośnie.