Deweloperzy zawiedli inwestorów z GPW

Kamil Kosiński
opublikowano: 27-02-2008, 00:00

W 2007 r. jedna piąta debiutantów z GPW to spółki budowlane lub deweloperskie. Akcje wielu z nich błyskawicznie traciły na wartości.

Branża nie budzi zachwytu na parkiecie

W 2007 r. jedna piąta debiutantów z GPW to spółki budowlane lub deweloperskie. Akcje wielu z nich błyskawicznie traciły na wartości.

Rok 2007 był rekordowy pod względem liczby debiutów na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW). Tylko na rynek główny trafiło 81 nowych spółek. 16 z nich to firmy budowlane i deweloperskie. Kolejnych trzech przedstawicieli sektora zasiliło rynek New Connect, uruchomiony w sierpniu 2007 r. Dla porównania: wśród 38 giełdowych debiutantów w 2006 r. był tylko jeden z branży budowlanej, a na 35 w 2005 r. — ani jednego.

— Jeżeli poprawia się sytuacja w branży, to i w konkretnych spółkach też. Łatwiej więc przekonać inwestorów do objęcia akcji. Z drugiej strony, pojawia się wiele szans dla samych spółek — zarówno związanych z przejęciami, jak i z rozwojem organicznym. Aby z nich skorzystać, potrzebny jest kapitał, a ten można zdobyć albo z giełdy, albo z kredytów — wyjaśnia Michał Sztabler, analityk Domu Maklerskiego PKO BP.

A Samer Masri, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku, wskazuje na jeszcze jedną okoliczność sprzyjającą giełdowym debiutom.

— Zapowiedzi inwestycji z funduszy unijnych w drogownictwie, ochronie środowiska i elektroenergetyce oraz przyznanie Polsce i Ukrainie organizacji Euro 2012 stworzyły bardzo dobry klimat wokół branży budowlanej. Przedsiębiorstwa działające w tym sektorze postanowiły to zdyskontować. Planując giełdowe debiuty, patrzą przecież na to, jak inwestorzy postrzegają daną branżę — tłumaczy Samer Masri.

Wielkie emisje i straty

Tylko 12 z 16 spółek budowlanych i deweloperskich, które debiutowały na głównym parkiecie, przeprowadziło przy tej okazji oferty publiczne. Ich wartość przekroczyła 14,5 mld zł, podczas gdy łączna wartość ofert publicznych dla wszystkich spółek, debiutujących na tym rynku, wyniosła niespełna 18,3 mld zł. Gigantycznie na tym tle jawi się oferta austriackiego Immoeast. Z wartością 10,7 mld zł była największą w historii warszawskiej giełdy (poprzednia największa oferta to PKO BP — 7,9 mld zł w 2004 r.). Trzeba jednak pamiętać, że była prowadzona równolegle na giełdzie warszawskiej i wiedeńskiej, a polscy inwestorzy nabyli akcje warte jedynie około 463 mln zł.

Drugą co do wartości tegoroczną ofertą była sprzedaż akcji wrocławskiego LC Corp za ponad 1 mld zł. Stała się ona największą pod względem wartości ofertą polskiej prywatnej spółki na GPW. Do dziesiątki wszech czasów — największych IPO polskich prywatnych firm — zakwalifikowała się też ubiegłoroczna oferta warszawskiego J.W. Construction Holding.

Nic dziwnego, że kilka dni po debiucie tej spółki GPW zaczęła publikować subindeks WIG-Deweloperzy. Jako barometr sytuacji w branży dołączył on do WIG-Budownictwo, uruchomionego na przełomie lat 1998/1999.

Liczba indeksów nie idzie jednak w parze z notowaniami spółek. Od czerwca oba indeksy są w trendzie spadkowym. Wydaje się jednak, że sektor budowlany radzi sobie lepiej od deweloperskiego. Spośród ubiegłorocznych debiutantów z tej pierwszej grupy trzy firmy ciągle można uznać za dobrą inwestycję. Według kursów zamknięcia z 15 lutego 2008 r., akcje spółek P.A. Nova, Pol-Aqua i Erbud były wciąż droższe niż ich cena emisyjna (Erbudu aż o 78 proc.).

Za to deweloperzy rozczarowali, i to bardzo. Kurs papierów żadnego debiutanta z tej grupy nie utrzymał się na poziomie z oferty publicznej lub kursu odniesienia (w przypadku firm, które oferty nie przeprowadzały). W połowie lutego 2008 r. kurs akcji Immoeast i Orco Property Group wynosił 57 proc. kursu pierwotnego. Dla Europejskiego Funduszu Hipotecznego było to 56 proc., a dla J.W. Construction Holding — 54 proc. Najgorzej było z LC Corp. Inwestorzy, którzy kupili te akcje w ofercie publicznej, stracili w siedem i pół miesiąca 57 proc. zainwestowanego kapitału.

Jednak Rafał Salwa, niezależny analityk, pociesza inwestorów. Zwraca uwagę, że prezes LC Corp. Konrad Dubelski spodziewa się, iż pierwsze zyski ze sprzedaży mieszkań zostaną wykazane w wynikach z pierwszego kwartału 2008 roku. Ponadto oprócz zysków z pierwszego etapu warszawskiego osiedla Przy Promenadzie spółka ma w 2008 roku wykazać zysk rzędu kilkunastu milionów złotych kwartalnie z tytułu wynajmu powierzchni komercyjnych w Arkadach Wrocławskich. W przyszłym roku spółka zamierza zaś wykazać zyski z trzech inwestycji w Warszawie i z jednej w Łodzi.

Publiczne odwołane

Nieufność inwestorów wobec deweloperów widać było już pod koniec 2007 r. Plaza Centers — pierwsza spółka notowana równolegle w Warszawie i na głównym rynku giełdy londyńskiej — wchodząc na GPW, w ogóle nie przeprowadziła oferty publicznej. Ronson Europe co prawda ją przeprowadziła, ale wobec pierwotnych założeń zmniejszyła liczbę oferowanych akcji o jedną trzecią i obniżyła cenę z 7 na 5,75 zł. Z kolei Reinhold Polska nie znalazła chętnych na nowe akcje, mimo obniżenia ich ceny o połowę wobec pierwotnych założeń, i ostatecznie wprowadziła do obrotu na GPW akcje już wyemitowane, którymi handlowano dotąd na nieoficjalnym rynku, organizowanym przez szwedzki bank inwestycyjny Ohman Group.

— Dla spółek zagranicznych, prowadzących gros biznesu w Polsce, zaistnienie na naszej giełdzie to istotny element wizerunku. „Znaczek” spółki notowanej na GPW pomaga szczególnie mniejszym deweloperom i tym, którzy swoją ofertę kierują do klientów indywidualnych — uważa Michał Sztabler.

Ten nieco dziwny styl wchodzenia na giełdę trwa. O ile rodzimy Pro-Bud z Kołobrzegu po prostu przełożył planowaną na styczeń ofertę, o tyle Atlas Estates, notowany równocześnie na londyńskim rynku AIM, skorzystał po prostu z możliwości tzw. dual listingu i zadebiutował na GPW 12 lutego 2008 r. bez specjalnej oferty publicznej.

— Wskaźniki cena do zysku dla spółek budowlanych i deweloperskich były już bardzo wyśrubowane. Przekraczały 40. Obecnie wskaźnik dla spółek budowlanych przekracza 20. Jest więc niższy, ale z punktu widzenia potencjalnego emitenta nadal atrakcyjny. Dla deweloperów spadł aż do 10, więc trudno liczyć na nowe oferty publiczne z tego sektora — komentuje Samer Masri.

57

proc. Tyle stracili inwestorzy na akcjach Orco Property Group, której kurs spadł rekordowo w stosunku do ceny debiutu.

Kamil Kosiński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane