DGA zyskało mniej niż poprzednicy

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2004-04-21 00:00

Akcje firmy konsultingowej Doradztwo Gospodarcze DGA zadebiutowały wczoraj na giełdzie z 9-proc. przebiciem w porównaniu do ceny emisyjnej (27,5 zł). Na starcie za akcję płacono 30 zł. W trakcie sesji cena została podbita nawet do 31,5 zł, czyli 14,5 proc. wyżej. Obroty, które wyniosły 10,6 mln zł, świadczą, że wielu graczy nie zwlekało z realizacją zysku. Właściciela zmieniło 173,5 tys. akcji, czyli ponad 31 proc. całej emisji.

Mimo sporego zarobku nabywcy akcji DGA mogą czuć niedosyt. Średni zysk z ostatnich pięciu debiutów wynosi bowiem 22 proc. Na akcjach Betacomu, którego oferta była porównywalna z emisją poznańskiej spółki, w pierwszym notowaniu można było zarobić 21 proc. Obie spółki zebrały z rynku jedynie kilkanaście milionów złotych. W marcowej ofercie publicznej DGA sprzedało z ogromną nadsubskrypcją 560 tys. akcji po 27,5 zł za sztukę.

Zgodnie z prognozami „PB” debiut DGA nie przyniósł takiego przebicia jak u poprzedników, którzy idealnie wstrzelili się w hossę na początku roku. Spółka wykorzystała ogromny popyt na rynku pierwotnym i podyktowała relatywnie wysoką cenę za swoje papiery. Ogromna nadsubskrypcja wymusiła wzrost ceny w czasie pierwszego notowania. W efekcie obecny kurs przekracza już wyceny oferującego BDM PKO BP, który szacuje wartość akcji DGA na 29,9 zł. Można więc założyć, że rynkowa wycena w dużym stopniu uwzględnia premię za to, że DGA jest pierwszym (i zapewne długo jedynym) przedstawicielem branży konsultingowej na GPW.

Notowanie DGA na GPW przyniesie rynkową weryfikację wizerunku nie tylko spółki, ale całej polskiej branży doradczej. Prognozy firmy opierają się na optymistycznych scenariuszach rozwoju rynku konsultingowego po wejściu Polski do UE. Z tym wiążą się największe szanse dla spółki, ale równocześnie ryzyko dla akcjonariuszy, gdy plany nie zostaną zrealizowane. Trzeba przyznać, że władze DGA od samego początku starają się o dobre postrzeganie spółki. Przykładem może być informacja o dobrych wynikach w przeddzień debiutu. Wcześniej, po sugestiach przyszłych inwestorów, WZA obniżyło z 300 tys. do 100 tys. akcji wielkość tzw. kapitału docelowego, czyli kwoty, o którą zarząd może podwyższać kapitał akcyjny bez konieczności uzyskania zgody akcjonariuszy.

O tym, jak ważne jest szanowanie inwestorów, przekonał się chociażby Betacom. Po niespodziewanym obniżeniu prognoz jego kurs znalazł się nawet poniżej ceny emisyjnej.