Diabelska alternatywa energetyki i przemysłu

opublikowano: 05-03-2017, 22:00
aktualizacja: 06-03-2017, 13:16

Polski rząd przeciwstawia się unijnym propozycjom dotyczącym emisji gazów cieplarnianych. Energochłonne firmy uznają je za kompromisowe i… boją się zmian proponowanych przez nasze władze

Zaostrza się spór dotyczący unijnych propozycji związanych z systemem ETS, czyli limitami i handlem uprawnieniami do emisji CO 2. Ministrowie państw Unii Europejskiej (UE) ustalili niedawno, że po 2020 r. ich liczba będzie redukowana o 2,2 proc. rocznie. Pierwotnie miało być jeszcze gorzej, bo proponowano wskaźnik sięgający nawet 2,4 proc. Zmniejszono też z 57 do 55 proc. wskaźnik uprawnień do emisji sprzedawanych na aukcjach, równocześnie zwiększając pulę limitów darmowych. Powstać ma także fundusz zależny od unijnych instytucji finansowych, który będzie współfinansował inwestycje. Problem w tym, że na pozyskanie dofinansowania szans nie ma energetyka węglowa. Ministerstwo Środowiska, wraz z kilkoma krajami UE, oprotestowało więc unijne propozycje.

Szyszko daje firmom i odbiera
    
    
      Krajowy przemysł kibicuje Brukseli w sprawie CO 2. Polskiej 
      kontrpropozycji się boi. W trosce o energetykę minister środowiska torpeduje rozwiązanie 
      zaproponowane przez UE — zdaniem krajowych hut i cementowni, nie 
      idealne, ale kompromisowe. Chce pieniędzy dla elektrowni węglowych, ale 
      też mniej darmowych praw do emisji.
Wyświetl galerię [1/3]

Szyszko daje firmom i odbiera Krajowy przemysł kibicuje Brukseli w sprawie CO 2. Polskiej kontrpropozycji się boi. W trosce o energetykę minister środowiska torpeduje rozwiązanie zaproponowane przez UE — zdaniem krajowych hut i cementowni, nie idealne, ale kompromisowe. Chce pieniędzy dla elektrowni węglowych, ale też mniej darmowych praw do emisji. Marek Wiśniewski

„Polska sformułowała szereg postulatów, których głównym celem było odzwierciedlenie w projektowanej dyrektywie EU ETS prawa państw członkowskich do kształtowania własnego miksu energetycznego i wyboru źródeł energii. Oznacza to uwzględnienie złożonej sytuacji gospodarek państw członkowskich, w tym w szczególności faktu, że energetyka niektórych bazuje na krajowych surowcach energetycznych (w przypadku Polski na węglu) i jest to istotny element ich bezpieczeństwa energetycznego” — napisało w komunikacie Ministerstwo Środowiska.

Zagroziło nawet zaskarżeniem obecnych unijnych propozycji do europejskiego trybunału. Walcząc o fundusze na inwestycje w energetykę węglową, resort broni tych sektorów gospodarki, ale jednocześnie proponuje rozwiązania dotyczące wysokich limitów CO 2 sprzedawanych na aukcjach, co negatywnie oceniają odbiorcy przemysłowi.

Początek końca

Obaw nie kryją zwłaszcza przedstawiciele sektora stalowego. Wprawdzie od miesięcy protestują przeciwko planowanemu przez Brukselę zaostrzeniu polityki dotyczącej emisji gazów cieplarnianych, ale ostatnie propozycje, łagodzące restrykcyjne wymogi emisji CO 2, uznają za kompromisowe.

— Zrobiono krok w dobrą stronę, ale nie spełniono wszystkich postulatów sektora hutniczego — twierdzi Monika Olech, reprezentująca ArcelorMittal Poland.

Za korzystne przedstawiciele sektora stalowego uważają zwłaszcza unijne propozycje większej, niż pierwotnie planowano, puli darmowych uprawnień emisyjnych.

— Ministerstwo Środowiska preferuje jednak podniesienie limitu uprawnień sprzedawanych na aukcjach. Oznacza to wyższe wpływy do budżetu państwa, ale jednocześnie wyższe wydatki dla przemysłu. Poprosiliśmy rządowe instytucje o przedstawienie analiz i wyliczeń dotyczących wpływu proponowanych rozwiązań na przedsiębiorstwa — mówi Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. Lakshmi N. Mittal, właściciel stalowego koncernu, uważa, że przyjęcie przepisów dotyczących CO 2 bez przedstawionych niedawno w unijnym parlamencie poprawek może oznaczać „początek końca polskiego hutnictwa”.

Dobry kierunek

O unijnych propozycjach pozytywnie wypowiadają się też przedstawiciele firm działających na rynku cementu.

— Ostatnie propozycje unijne, łagodzące dotychczasowe stanowisko, są na szczęście akceptowalne dla branży cementowej. Pierwotnie planowano, że nasz sektor będzie objęty cłem węglowym, ale nie określono zasad jego wdrożenia, oraz będzie wyłączony z listy podmiotów mogących korzystać z darmowych uprawnień CO 2. Udało się jednak przekonać europosłów i unijnych urzędników do utrzymania puli bezpłatnych uprawnień przydzielanych przedsiębiorstwom z rynku cementu — mówi Jan Deja, dyrektor biura Stowarzyszenia Producentów Cementu.

Podobnie jak reprezentanci sektora stalowego, podkreśla, że dla branży cementowej korzystne jest też proponowane przez Brukselę zmniejszenie wskaźnika uprawnień do emisji CO 2 sprzedawanych na aukcjach i jednoczesne zwiększenie puli dostępnych dla przemysłu uprawnień darmowych. Jako korzystne Jan Deja uważa także unijne propozycje dotyczące elastycznego przydzielania uprawnień emisyjnych w zależności od aktualnej sytuacji rynkowej. Ma także listę postulatów, które sektor cementowy chce wdrożyć w dziedzinie ochrony środowiska.

— Chodzi o używanie w sektorze cementowym paliw pochodzących z przetwarzania odpadów komunalnych, tzw. RDF. Zależy nam, by ten proces był wyłączony z limitów emisyjnych. Spalanie odpadów komunalnych w spalarniach nie jest objęte systemem ograniczeń dotyczących CO 2. Uważamy, że nasz proces spalania paliw wytwarzanych z odpadów także powinien być wyłączony — mówi Jan Deja.

Nie tylko węgiel

"Ministerstwo Środowiska zabiega, aby reforma systemu EU ETS była jak najmniej dotkliwa dla polskiego przemysłu (wszystkich jego branż). Nasze stanowisko ws. wspomnianej reformy odpowiada na większość postulatów przemysłu, zachowując jednocześnie równe traktowanie wszystkich sektorów" - zapewnia biuro prasowe resortu.

Henryk Kaliś, prezes Izby Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii, niechętnie komentuje rządową strategię dotyczącą CO 2. Podkreśla, że z fiskalnego punktu widzenia można zrozumieć starania o wysokie wskaźniki limitów emisyjnych sprzedawanych na aukcjach, ale dla polskiej gospodarki największym problemem jest to, że mający powstać fundusz nie będzie mógł finansować inwestycji w energetykę węglową.

— Nie oznacza to jednak, że nie będziemy mogli z niego skorzystać, możemy przecież inwestować w energetykę niskoemisyjną — mówi Henryk Kaliś.

90 proc. Tyle unijnych zasobów węgla jest w polskich złożach. Resort środowiska walczy więc o ich ochronę.

 

Połowiczny sukces

Z punktu widzenia KGHM stanowisko Parlamentu Europejskiego dotyczące przyszłych zasad ETS stanowi krok w dobrym kierunku, jednak niewystarczający.

W KGHM, emisja pośrednia, czyli zużycie energii elektrycznej, jest znacznie wyższa od emisji bezpośredniej, więc stanowisko Parlamentu Europejskiego, opowiadającego się za zharmonizowanymi zasadami rekompensaty finansowej kosztów emisji pośrednich jest elementem pozytywnym. Jednak zakłada się rekompensatę jedynie 20 proc. potrzeb przemysłu, a także degresywność rekompensat.

W obszarze emisji bezpośredniej obniżenie tzw. Liniowego Wskaźnika Redukcji do 2,2 proc. oraz odrzucenie stopniowania listy ucieczki emisji to także pozytywne elementy. Jednocześnie zwiększenie ilości uprawnień przenoszonych do rezerwy i decyzja o umorzeniu zwiększonej ilości uprawnień stanowią istotne obciążenie dla przemysłu. Przyjęte dopuszczenie oceny jakościowej przy kwalifikacji na listę ucieczki emisji jest pożądane, jednak w praktyce nie uwzględnia faktu, że ceny miedzi ustalane są poprzez globalną giełdę i nie ma możliwości przeniesienia kosztów emisji na cenę produktów. Duże znaczenie będą miały szczegóły nowych zasad, które nie są jeszcze dopracowane. Ostatecznie więc pewne pozytywne kroki, zestawione z rozwiązaniami nie sprzyjającymi przemysłowi, nie zapewnią utrzymania równej konkurencyjności dla przemysłu miedziowego i innych metali nieżelaznych na globalnym rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu