Początek maja był dla GPW bardzo korzystny — być może dlatego, że jak zwykle miesiąc rozpoczynał się od długiego weekendu. Zgrabnym slalomem ominięta została reakcja na spadkową sesję w USA, a potem na rynkach światowych powróciły zwyżki. GPW pokazała jednak, że jest nadal bardzo silna, bo najmniejszego wpływu nie miały zamieszki w Turcji, która jest przecież w koszyku krajów wschodzących. Istniała więc obawa o to, że fundusze likwidujące pozycje w Turcji będą je zamykały również w Polsce. Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Znakomite zachowanie rynków zagranicznych, a przede wszystkim amerykańskiego, doprowadziło do wzrostu również naszych indeksów, które pokonały szczyty wszech czasów, a gracze szybko zapomnieli o spadkach.
Już następny tydzień pokazał, że ten początek to były klasyczne miłe złego początki. Indeks WIG20 zaczął spadać i niewiele to miało wspólnego z tym, co działo się na rynkach zagranicznych. Wydaje się, że skrajne wykupienie techniczne indeksów w USA i Eurolandzie denerwowało posiadaczy polskich akcji, którzy — czekając na korektę na rynkach zagranicznych — zaczęli je sprzedawać. Mówiło się też, że ponieważ do TFI wpłynęło w kwietniu o 1/3 mniej pieniędzy niż w marcu, a zaangażowanie OFE jest ciągle bliskie ustawowemu ograniczeniu 40 procent, to nasze fundusze mogą już rynku wyżej nie podnieść. W sytuacji kiedy zagranica uważa nasze akcje za przewartościowane, polskie fundusze mają głos decydujący. Okazało się również, że OFE, które dzięki wzrostom cen szybko zbliżyły się do dopuszczalnych prawem limitów inwestycyjnych, pozbywały się akcji, sprzedając je TFI. Uważam, że TFI, w porównaniu z OFE, są tak zwanymi słabymi rękami. Jest podstawowa różnica między OFE i TFI — z OFE nie można wycofać kapitału. W momencie kiedy rozpocznie się poważna korekta, OFE mogą sprzedawać akcje, ale będą się kierowały wyłącznie decyzjami swoich zarządzających.
W połowie miesiąca, kiedy piszę ten komentarz, skończył się też sezon raportów kwartalnych publikowanych przez nasze spółki i okazało się, że wiele dużych spółek (szczególnie z sektora paliwowego) wykazało zyski dużo mniejsze od oczekiwanych. To też naszemu rynkowi szkodziło, co doprowadziło do wysłania technicznych sygnałów sprzedaży. Warto jednak zauważyć, że indeks MWIG40 zachowywał się nadal bardzo dobrze. Właśnie w połowie maja sytuacja na giełdach amerykańskich była bardzo dwuznaczna, bo groziło im utworzenie formacji podwójnego szczytu, która zazwyczaj zapowiada zmianę trendu na spadkowy. Pojawiła się też opinia, zgodnie z którą Fed w tym roku stóp nie obniży.
