Diamenty będą cenniejsze niż złoto

Ewa Bednarz
opublikowano: 2012-01-02 00:00

W tym roku kamienie najwyższej jakości podrożały o 23 proc. To najwyższy wzrost cen od 2006 r. Za cztery lata karat będzie wart 21 proc. więcej

Zainteresowanie diamentami rośnie mimo kryzysowych nastrojów. W Stanach Zjednoczonych import wzrósł o 7 proc., a w Chinach o 25 proc. Państwo Środka już prześcignęło Japonię i stało się drugim nabywcą kamieni.

Azja idzie na zakupy

Wzrost zapotrzebowania nie pozostanie bez wpływu na ceny. Analitycy diamentowego potentata De Beers szacują, że kamienie będą drożały dalej i szybciej niż złoto. To efekt wzrostu wydatków na dobra luksusowe w krajach azjatyckich, a przede wszystkim w Chinach i Indiach, gdzie diamentowe zakupy są coraz większe. Zdaniem Edwarda Stercka, analityka w firmie BMO Capital Markets, w przyszłym roku ceny nieoszlifowanych diamentów wzrosną o 9 proc., do 145 USD za karat, w 2013 r. o 1,4 proc., a w 2014 r. o 4,8 proc.

Prognozy na kolejne lata są również optymistyczne. Szacuje się, że w latach 2015-16 wzrost wyniesie 5,8 proc. Równie imponująco będzie wyglądał wzrost popytu. BMO Capital Markets prognozuje, że do 2020 r. zapotrzebowanie na kamienie wzrośnie nawet dwukrotnie, a już za trzy lata za 40 proc. konsumpcji będą odpowiadały Chiny i Indie. Z prognozami takimi zgadzają się również analitycy kontrolującego De Beers Anglo American Plc i moskiewskiego Investment Finam.

Władimir Siergiejewski z Investment Finam spodziewa się, że zainteresowanie w krajach Wschodu będzie tak duże, że w 2016 r. popyt przewyższy podaż o 7 mln karatów (w tym roku było to tylko milion). Władimir Siergiejewski, podobnie jak Edward Sterck, przewiduje, że wzrost cen w przyszłym roku wyniesie ponad 9 proc., a w latach 2013-16 kolejne 12,30 proc.

Wzrosną również ceny brylantów. Analitycy z firmy International Diamonts Consultans, która monitoruje rynek w 74 krajach, przewidują, że w przyszłym roku diamentowa biżuteria zdrożeje o 4,7 proc., w 2013 roku o 9,3 proc., a w 2015 roku będzie droższa o kolejne 10 proc.

Kamienie lepsze niż złoto

Złoto, które zdrożało w tym roku o 10,5 proc., będzie w cieniu kamieni szlachetnych. Rob Henderson, główny ekonomista National Australia Bank, podkreśla, że cena kruszcu rosła, ponieważ inwestorzy szukali bezpiecznych sposobów lokowania oszczędności, ale obecne notowania nie odzwierciedlają podaży i popytu.

Oznacza to, że może nastąpić znaczna korekta notowań kruszcu. Takiego zagrożenia nie ma w przypadku diamentów, ponieważ ceny nie są zawyżane przez sztuczny popyt. Henderson zwraca również uwagę na wzrost populacji i zamożności klasy średniej w Chinach i Indiach, gdzie coraz więcej osób jest stać na kamienie.

Zgodnie z prognozami popyt będzie rósł w najbliższych latach o średnio 6,4 proc. rocznie, a w 2020 r. wyniesie 247 mln karatów (w ubiegłym roku było to 133 mln karatów). Podobnie będzie na rynku biżuteryjnym. W ubiegłym roku rynek brylantowych precjozów był wart 73,6 mld USD, a do 2015 r. wzrośnie do 100 mld. Laxmi Deepak, analityk Mape Securities w Bombaju, uważa, że zainteresowanie kamieniami może wzrosnąć w Stanach Zjednoczonych o zaledwie 1 proc., podczas gdy w Chinach i Indiach o 15 proc.

Wybicie? Może

Z danych Rapaport wynika, że diamentowy indeks wzrósł w minionym roku o 23 proc., a w 2010 r. o 14 proc. Ostatnio wskaźnik, obejmujący 25 najwyższej jakości jednokaratowych diamentów, był na minusie w 2009 r., ale tylko 0,5 proc. Ceny kamieni są więc stabilne nawet w czasie kryzysowym.

23%

O tyle wrósł diamentowy indeks w minionym roku.