DiS koryguje pierwotne oceny rynku IT

Kamil Kosiński
opublikowano: 2002-05-15 00:00

Na początku maja ukazał się drugi wydany w 2002 r. raport DiS poświęcony rynkowi IT w Polsce. Koryguje on w dół dotychczasowe oceny krajowego rynku IT. W ocenie DiS, rynek ten utrzymał wartość powyżej 3 mld USD, jednakże po raz pierwszy od 10 lat odnotował dynamikę ujemną w cenach stałych i złotych, a tylko w dolarach dodatnią.

Rok 2001 w gospodarce polskiej był rokiem wyraźnej stagnacji. Nie widać tego bezpośrednio po kondycji liderów branży IT. Na 420 firm poddanych analizom przez biuro DiS, aż 280 odnotowało wzrost przychodów, zaś 140 spadek. Wydawać by się więc mogło, że nawet w dobie kryzysu osiąganie sukcesów nie jest skazane na porażkę. Nie odzwierciedla to jednak całości negatywnych zjawisk rynkowych, jakie zachodziły w branży w roku 2001.

Wartość rynku IT ogółem w roku 2001 wzrosła o 0,5 proc. w cenach wyrażonych w dolarach. Równocześnie w złotych wartość tego rynku spadła o 5,34 proc., co oznacza spadek w cenach stałych o jeszcze więcej, bo 8,9 proc. (inflacja wyniosła w 2001 r. 3,6 proc.). Wartość rynku IT w latach 2000-01 minimalnie przekraczała 3 mld USD, osiągając w 2001 r. kwotę 3,1 mld USD. Rynek IT wzrastał oczywiście nierównomiernie, w zależności od obszarów. Rok 2001 był pierwszym, kiedy to rynek usług i oprogramowania przekroczył w Polsce połowę ogólnej wartości rynku IT. Mimo stagnacji przychodów, zatrudnienie w blisko 400 spółkach czysto informatycznych (IT) nadal rosło, z 34 tys. osób do ponad 36 tys. (wzrost o 5,91 proc.). W tym samym czasie zatrudnienie w spółkach telekomunikacyjnych, poza TP SA, wzrosło o 10,1 proc., a w samej TP SA spadło o 12,6 proc.

— Największy spadek rynku informatyki dokonał się w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających do pięciu osób — zaznacza Andrzej Dyżewski, właściciel biura DiS.

Obecnie wydaje się, że duże firmy usługowe okazały się za drogie dla swoich klientów, przez co daleko większą dynamikę przychodów odnotowały niektóre mniejsze firmy usługowe, lepiej wyspecjalizowane w obsłudze klienta niszowego. Duże firmy usługowe nie powiedziały oczywiście ostatniego słowa. W roku 2001 niektóre z nich przeprowadziły intensywną akcję konsolidacji własnych grup kapitałowych i zakupów nowych spółek. Nie zawsze jednak efekty tych zakupów mogą być szybko widoczne.

— O ile Spin i Postdata należące do grupy Prokomu przynoszą szybkie zwroty z inwestycji, to już wyniki firmy TCH Systems, przejętej teraz pod parasol nazwy Optimus Enterprise, nie napawają tak dużym optymizmem. Dynamika wzrostów takich firm jak Solidex, Wasko, PolCard czy Comarch pokazuje, że konsolidacja z większymi nie zawsze jest koniecznym warunkiem uzyskiwania dobrych wyników — przypomina Andrzej Dyżewski.

Wśród firm teleinformatycznych o największej dynamice wzrostu obrotów w 2001 r. znalazły się firmy internetowe, kilku początkujących operatorów telekomunikacyjnych, integratorzy aplikacyjni dla telekomunikacji, bankowości i dużych przedsiębiorstw. Wśród firm teleinformatycznych o największych spadkach obrotów można spotkać zarówno dostawców sprzętu komputerowego, jak i integratorów systemowych, integratorów aplikacyjnych czy dostawców dla sektora bankowego. Wydaje się więc, że w dobie kryzysu nie tak ważna jest nisza informatyki, w jakiej działa firma, natomiast na znaczeniu zyskuje sposób zarządzania i umiejętność znalezienia nowych klientów.

Autor raportu podkreśla też, że Polska, jak większość krajów na świecie, nie jest przy tym samowystarczalna w produkcji narzędzi informatycznych. Najwięcej zaawansowanych produktów sprzętu i oprogramowania importujemy z koncernów informatycznych mających centrale w USA. Przychody firm prawa polskiego reprezentujących owe koncerny są stosunkowo niewielkie i wynikają zarówno z logistyki samych koncernów, jak i potrzeby optymalizacji obciążeń podatkowych. W rzeczywistości to jednak właśnie międzynarodowe koncerny decydują o obliczu polskiej branży IT.