Aby kierować organizacją czy projektem, trzeba wiedzieć wszystko o czymś i coś o wszystkim.
Ciągle ktoś mnie pyta, czy moda na MBA już się nie kończy. Tymczasem te studia to nie żadna moda, tylko ważna pomoc w rozwoju zawodowym menedżerów, a więc ludzi odpowiedzialnych za sukces rynkowy swoich firm. To po pierwsze. A po drugie? Załóżmy, że jest w Polsce pięć naprawdę dobrych programów Master of Business Administration. Jeśli grupa uczestników kursu liczy średnio 40 osób, to w ciągu 10 lat możemy się dorobić zaledwie dwóch tysięcy wysokiej klasy specjalistów od zarządzania. Chyba każdy przyzna, że jak na potrzeby polskiej gospodarki nie jest to imponująca liczba.
Z dużą rezerwą odnoszę się też do opinii, że studia MBA są mało przydatne, ponieważ uczą rzeczy zbyt ogólnych. MBA są właśnie po to, aby specjaliści stawali się „generalistami”. Jest źle, gdy menedżer jest biegły tylko w swojej wąskiej dziedzinie. Aby kierować organizacją czy projektem, trzeba wiedzieć wszystko o czymś i coś o wszystkim. Właśnie to dają studia MBA — ogląd całości, umiejętność łączenia faktów z różnych dziedzin.
Tę szeroką perspektywę nasi słuchacze uzyskują m.in. dzięki temu, że studia odbywają się w międzynarodowym gronie — oprócz Polaków wiedzę zgłębiają Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy, Rumuni czy Portugalczycy. Jedną z uczestniczek programu jakiś czas temu była też Kolumbijka.
Polemizuję również z inną tezą — że programy Master of Business Administration uczą nieodpowiednie osoby złych nawyków w zarządzaniu przedsiębiorstwem. Sukces nie tkwi w PR-owskich fajerwerkach, ale w ścisłym trzymaniu się standardów. Należy o tym pamiętać już podczas naboru.
No i nigdy dość powtarzania, że MBA nie są dla ludzi, którzy ledwo zrobili licencjat czy magisterkę. Trzeba mieć co najmniej kilkuletnie doświadczenie zawodowe — i to na kierowniczym stanowisku — aby na tych studiach skorzystać.
prof. Krzysztof Obłój
koordynator studiów Warsaw-Illinois Executive MBA