Dla specjalistów to zajęcie ciekawe i dobrze płatne

opublikowano: 27-02-2014, 00:00

Osoby, które tracą pracę w instytucjach bankowych, łatwo odnajdują się w faktoringu

Działające w Europie banki zwolniły w ostatnich dwóch latach 140 tys. osób. I — mimo spodziewanej w tym roku poprawy koniunktury gospodarczej — nadal będą zamykały oddziały i cięły etaty. Dotyczy to także Polski. Przykładem może być Bank Handlowy, który pod koniec października 2013 r. ogłosił plan zmniejszenia zatrudnienia o 792 pracowników (w tym 684 z segmentu bankowości detalicznej). A także Raiffeisen, który łącząc się z Polb ankiem, zapowiedział, że do 2015 r. odchudzi zespół o 800 osób. Dla odmiany faktoring zwiększa zatrudnienie, co nie powinno dziwić, zważywszy, że kryzys to czas żniw dla tej branży. Od kilku lat sektor rósł w tempie około 20 proc. rok do roku. I nic nie wskazuje na to, by się miało to niebawem zmienić. Wszak wielu przedsiębiorcom oferuje, alternatywne źródło finansowania działalności. Przydatne zwłaszcza w okresie spowolnienia, gdy wiele firm ma problemy ze sprawnym egzekwowaniem należności od kontrahentów.

Nowy rozdział

Czy „zredukowani” bankowcy mogą znaleźć pracę w spółkach faktoringowych?

Paweł Wierzbicki z firmy doradztwa personalnego Michael Page International Poland nie ma wątpliwości, że najlepsze perspektywy mają ludzie, którzy zjedli zęby na bankowości korporacyjnej.

— Są biegli w analizie kondycji finansowej przedsiębiorstw,w ocenie ryzyka i zarządzaniu płatnościami. Obsługiwali podobny segment klientów. Dysponują przygotowaniem merytorycznym, które jest niezbędne również w działaniach typowych dla faktoringu. Dlatego mogą być atrakcyjnym nabytkiem dla spółek z tej branży — uważa Paweł Wierzbicki. Jeśli ci specjaliści muszą coś zmienić, to sposób pozyskiwania klientów na bardziej przyjazny i aktywny.

— Banki stosują surowsze polityki kredytowe. Firmy faktoringowe wykazują się większąelastycznością. Podejmując zatrudnienie w jednej z tych instytucji, trzeba o tej różnicy pamiętać. Nade wszystko zaś nie wolno traktować klientów jak petentów, którym za wszelką cenę wypada wykazać, że nie mają szans na finansowe wsparcie ich działalności — tłumaczy przedstawiciel Michael Page International Poland.

Zarobki w górę

Nie dość, że dzięki faktoringowi byli bankowcy nie stracą źródła zarobkowania, to jeszcze mają szansę na poprawę statusu materialnego. Bo pensje w tej branży są zwykle odrobinę lepsze niż na podobnych stanowiskach w innych gałęziach sektora finansowego.

— Faktoring na polskim rynku wciąż jest działalnością niszową, rozwijającą się, co pociąga duże zapotrzebowanie na profesjonalne kadry. Od zatrudnianych wymaga się specjalistycznej wiedzy i unikatowego doświadczenia, co przekłada się na nieco wyższe stawki wynagrodzenia — potwierdza Paweł Keler, konsultant Antal Banking & Insurance.

Co równie ważne, branża faktoringowa nie jest szczelnie zamknięta przez ludźmi, którzy zawodowe szlify zdobywali w innych gałęziach gospodarki. Duże szanse na angaż mają chociażby przedstawiciele handlowi i doradcy z biur obsługi klienta.

— Handlowcy są poszukiwani, ponieważ umieją rozmawiać z klientami, zachwalać ofertę, negocjować warunki transakcji. Liczy się charyzma, elastyczność, umiejętność przekonywania. A braki w wiedzy o produktach finansowych zawsze przecież można uzupełnić — tłumaczy Marek Suchar, prezes firmy rekrutacyjnej IPK.

— W roli doradcy faktoringowego z pewnością odnajdzie się kandydat z dużym doświadczeniem w sprzedaży B2B, natomiast na stanowisko analityka mogą aplikować specjaliści do spraw ryzyka z bankowości nie tylko biznesowej, ale także np. z ubezpieczeń. Jednak osoby bez typowo faktoringowego doświadczenia powinny liczyć się z koniecznością obniżenia oczekiwań finansowych — dodaje Paweł Keler.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu