Stanisław Kluza przez lata ukrywał, że zbił majątek dzięki odkupieniu akcji od Grzegorza Leszczyńskiego, prezesa IDMSA. Fakt ten nie przeszkadzał mu kontrolować i nadzorować krakowski dom maklerski oraz jednoosobowo podpisywać jego prospekty emisyjne.
Kluza lekceważył zalecenia kontrolne podwładnych i inne działania urzędników,
które mogły godzić w interesy IDMSA. Mimo ewidentnego konfliktu interesów przez
lata nie wyłączał się ze spraw dotyczących zaprzyjaźnionego domu maklerskiego. W
grudniu 2006 r. - już jako przewodniczący nadzoru – kupił w emisji publicznej
akcje Arterii, którą na GPW wprowadzał IDMSA i której prospekt Kluza sam
zatwierdził.
W tej transakcji jego tzw. ślepy portfel był ewidentnie
preferowany przez maklerów w atrakcyjnej ofercie (mimo dużej redukcji Kluza stał
się jednym z 10 największych nabywców akcji, otrzymał ich więcej niż kilka
funduszy).
Cała operacja naraża zaś szefa KNF na zarzut złamania Art. 15 ustawy z 21
lipca 2006 r. o nadzorze nad rynkiem finansowym, który mówi
wyraźnie:
„Przewodniczący Komisji, jego Zastępcy, członkowie Komisji oraz
pracownicy Urzędu Komisji nie mogą być akcjonariuszami lub udziałowcami
podmiotów podlegających nadzorowi Komisji, z wyjątkiem posiadania akcji
dopuszczonych do obrotu zorganizowanego (…)”
Arteria dopiero po przydziale akcji została dopuszczona do obrotu
zorganizowanego. Ponadto wymieniony przepis ma uniemożliwić pracownikom KNF
inwestowanie w spółki, których zdolność wejścia na GPW oceniają.
Dodatkowo w
grudniu 2006 r. Kluza złamał własną uchwałę „etyczną”, zakazującą członkom KNF
sprzedaży akcji na GPW.
To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, bo dyskusyjnych spraw w KNF jest znacznie więcej, a dotyczą kilku innych urzędników.
Wszystkie szczegóły sprawy, dokumenty i dowody na www.ngi24.pl