Opublikowane w tym miesiącu badanie wskazuje, że fundusze hedgingowe kierowane przez kobiety przyniosły w 2013 r. zwrot rzędu 9,8 proc., podczas gdy średni zwrot wyniósł 6,13 proc. Wynik ten potwierdza trend z ostatnich lat.
Wokół tego poglądu narosło wiele stereotypów, m.in. takich, że kobiety są mniej skłonne do podejmowania ryzyka, które podejmują napędzani testosteronem mężczyźni. To jednak wskazywałoby, że w latach gdy ryzykowne instrumenty radziły sobie lepiej, mężczyźni powinni osiągać lepsze wyniki niż kobiety. Tak jednak nie jest.
Jedynym do przyjęcia argumentem wydaje się ten, że fundusze zarządzane przez kobiety są zazwyczaj mniejsze, a te częściej mają lepsze wyniki.
Przyglądając się jednak dokładniejszym badaniom naukowym, okazuje się, że kobiety i mężczyźni inwestują bardzo podobnie. Kobiety jednak uzyskują lepsze wyniki finansowe, ponieważ rzadziej dokonywały transakcji, co wiąże się z mniejszą ilością opłat.

To tłumaczenie wydaje się najbardziej wiarygodne, jednak zdanie „The Economist” nie jest wystarczająco przekonywające, by ogłosić zwycięstwo jednej z płci. Fakt, że kobiety rzadko kierują dużymi funduszami tłumaczą tym, co zazwyczaj staje im na drodze do awansu, czyli tzw. szklanym sufitem.