Długa lista wątpliwości

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2004-02-04 00:00

PHZ Bumar wystąpił do organizatorów przetargu o uzasadnienie decyzji o wygranej konsorcjum Nour. Czy Amerykanie zagrali va banque?

PHZ Bumar nie godzi się z przegraną w przetargu na dostawę wyposażenia dla irackiej armii. Wygrało amerykańskie konsorcjum Nour.

— Wystąpiliśmy do organizatorów przetargu o tzw. debriefing, czyli uzasadnienie decyzji o rozstrzygnięciu, opis różnic między ofertą zwycięzcy a naszą oraz podanie jednostkowych cen z oferty wygranego konsorcjum — mówi Andrzej Spis, wiceprezes Bumaru.

Broń wirtualna?

Wiele wskazuje na to, że zespołowi przetargowemu nie przyjdzie łatwo spełnienie tych oczekiwań. Trudno podać na przykład jednostkowe ceny uzbrojenia proponowane przez Nour, skoro dopiero teraz Amerykanie rozpoczynają negocjacje z producentami. Pomoc w ich znalezieniu w Polsce obiecała Polska Izba Producentów na Rzecz Obronności Państwa (PIPROP).

— Negocjujemy z konsorcjum Nour. Amerykańska firma złożyła ofertę, którą my będziemy wypełniać treścią. Chodzi o pośrednictwo w kontaktach Nour z polskimi producentami. Dzięki temu rodzime firmy zyskają miliony dolarów na dostawach do Iraku. Jeśli okaże się, że ceny producentów będą wyższe niż konsorcjum zapisało w ofercie, to zwycięzca będzie musiał dopłacić — mówi Sławomir Kułakowski, prezes PIROP.

Oferta amerykańska opiewa na 327 mln USD, a propozycja Bumaru na 558 mln USD. Wiceprezes Bumaru zapewnia, że Amerykanie w swojej ofercie nie mogli opierać się na cenach polskich producentów. Z wyjątkiem Andorii Mot (producent honkerów) nie mieli bowiem żadnych ofert ani umów z polskimi producentami.

Jedna z kontrowersji

Czyżby więc Nour podawał cenę w ciemno, czy też może przedstawił w ofercie uzbrojenie innych producentów, których teraz chce zastąpić polskimi firmami? Te kwestie ma wyjaśnić właśnie debriefing.

Wątpliwości cenowe to jednak tylko jeden z kontrowersyjnych elementów tego przetargu. Kolejny to zmiana warunków w trakcie trwania konkursu.