We wtorek późnym popołudniem zakończył się wyścig po prestiżowe i dobrze
płatne stanowisko prezesa PKN Orlen. Po burzliwych obradach rada nadzorcza
postawiła na jednego z faworytów – Wojciecha Heydla, który od lutego – po
zawieszeniu prezesa Piotra Kownackiego – i tak pełnił obowiązki szefa grupy.
Wojciech Mataczyński, szef nadzoru PKN, nie chciał jednak ujawnić, czy wybór był
jednomyślny.
- O wyborze prezesa Heydla zdecydowało bogate doświadczenie w
branży naftowej – twierdzą członkowie rady nadzorczej.
I coś w tym jest. Nowy prezes Orlenu zaczynał karierę w 1985 r. w Instytucie Technologii Nafty w Krakowie. W 1990 r. przeszedł do polskiego BP. Piął się po szczeblach kariery. W 1994 r. trafił do zarządu tej spółki, by w końcu zostać jej prezesem. W listopadzie 2004 r. przeszedł do Orlenu, w którym zaczynał pracę od stanowiska wiceprezesa ds. sprzedaży. Patrzcie na ceny
Nowy prezes na pierwszej konferencji nie szastał deklaracjami. Twierdzi, że stawia sobie dwa główne cele. Pierwszym jest wzrost wartości grupy poprzez zwiększenie efektywności, drugim – kontynuacja segmentacji działalności grupy, zwłaszcza w kontekście międzynarodowym.
- Nie dziś chcę mówić o zmianach w kierunkach działania spółki. Proszę jednak zauważyć, że gdy przygotowywaliśmy obecną strategię ropa kosztowała 67 USD za baryłkę, a dziś 120 USD. To daje do myślenia – mówi szef Orlenu.
Listę priorytetów dla nowego prezesa Orlenu mają za to znani eksperci. Ich zdaniem, wyzwaniem numer jeden dla nowego szefa będzie restrukturyzacja niedochodowej (na razie) litewskiej rafinerii w Możejkach.
- Trzeba dokończyć proces integracji tej spółki z cała grupą. Prace idą w dobrym kierunku, choć dużo jest jeszcze do zrobienia – podkreśla Paweł Szałamacha, prezes Instytutu Sobieskiego, wiceminister skarbu w rządzie PiS.
Nie może zresztą mówić inaczej, gdyż to za jego czasów spółka (na którą skarb państwa ma kluczowy wpływ) sfinalizowała kontrowersyjny zakup litewskiej firmy paliwowej.
- Potrzebna jest nie tyle korekta, co zmiana strategii dla Możejek. Spółka
nadal nie jest dochodowa i – jeśli się nie podejmie radykalnych ruchów - ta
sytuacja będzie negatywnie wpływać na całą grupę. Klucz do rozwiązania problemu
leży w pozyskaniu znacznie tańszej ropy. Tego zaś nie da się zrobić bez
przywrócenia dostaw surowca rosyjskim odcinkiem rurociągu „Przyjaźń”. Jak? Tu
szef Orlenu powinien zadbać o wsparcie polityczne polskiego rządu. Jeśli wszyscy
się przyłożą, naprawdę jest szansa, by to się udało. I to jest kluczowe zadanie
dla nowego szefa Orlenu – mówi Andrzej Szczęśniak, niezależny ekspert paliwowy.
Po Litwie - Ukraina
Możejki to jednak nie wszystko. Paweł Szałamacha wskazuje, że poza rynkiem
litewskim warto wejść ze stacjami na Ukrainę. Takie plany koncern już wcześniej
przedstawiał. Konkretów na razie jednak brak.
- To rynek z dużym potencjałem
rozwoju. Rynek motoryzacyjny przypomina Polskę sprzed ponad 10 lat, a wszyscy
oczekują tu prawdziwego boomu. Większa sprzedaż samochodów to oczywiście bardzo
duży wzrost zapotrzebowania na paliwa. Trzeba więc tu być – mówi Paweł
Szałamacha.
Eksperci wskazują także na konieczność umacniania pozycji koncernu w segmencie wydobycia ropy naftowej.
- To jest także ważna sprawa. Trzeba rozstrzygnąć pytanie, czy Orlen nadal
będzie tkwił w drugiej lidze, czy w końcu wejdzie do ekstraklasy. Przykład
choćby środkowoeuropejskich koncernów naftowych pokazuje, ze dostęp do źródeł
ropy pozwala na znacznie zwiększanie kapitalizacji – zaznacza szef Instytutu
Sobieskiego.
Kadrowa dogrywka
Na razie czeka nas wybór nowych członków zarządu. Do 7 maja można składać aplikacje. W połowie maja powinna być krótka lista nazwisk na 4-7 stanowisk w zarządzie. Do rozstrzygnięć dojdzie do końca maja. 6 czerwca jest wszak zwyczajne walne Orlenu.
- Nie będą mieć wpływu na wybór członków zarządu. Co najwyżej mogę służyć konsultacjami – kwituje prezes Haydel.
Paweł Janas, [email protected]