Długi detalu napędzają sektor

Kamil Kosiński
opublikowano: 2007-03-28 00:00

Banki rozwijają usługi typu consumer finanse — w 2006 r. zadłużenie gospodarstw domowych przewyższyło już zobowiązania firm.

W pierwszą środę lutego 2007 r. Deutsche Bank PBC uruchomił na terenie całej Polski pierwsze 22 placówki pod szyldem db kredyt. Oferują one kredyty konsumpcyjne osobom o dochodach od 350 zł miesięcznie. Poszerzenia oferty o bardziej wyrafinowane produkty bankowe nie należy się spodziewać.

— Jesteśmy specjalistami od kredytów i będziemy zajmować się wyłącznie tym segmentem rynku usług bankowych — zapowiedział przy okazji uruchomienia sieci Piotr Królikowski, dyrektor consumer finance Deutsche Banku PBC.

Znaleźć partnera

Mimo ograniczonej oferty, liczba placówek db kredyt ma się szybko zwiększać. Do połowy roku powinno działać 60, czyli zaledwie o kilka mniej niż istniejących już klasycznych placówek Deutsche Banku PBC. Nie jest to zresztą jedyna instytucja finansowa, stawiająca ostatnio na rozwój własnej sieci oddziałów wyspecjalizowanych wyłącznie w pożyczaniu pieniędzy. Bank Handlowy w Warszawie (na rynku detalicznym posługujący się marką Citibank) otworzył już 111 placówek CitiFinancial. Uruchamia je od 2002 r., ale aż 49 z nich powstało w roku 2006. Podobny przyrost placówek specjalizujących się w kredytach odnotował Lukas Bank. Spośród 123 centrów kredytowych tej instytucji, 43 otwarto w 2006 r.

Coraz popularniejszym sposobem dotarcia do klientów kredytowych z segmentu consumer finance stają się produkty co-brandowane, czyli przygotowane wspólnie z partnerami, a nie pod markami samych banków. Początkowo były to głównie karty kredytowe oferowane wspólnie z sieciami supermarketów, lecz coraz częściej banki próbują takiej współpracy z każdym partnerem, który potrafi zgromadzić wokół siebie grupę lojalnych użytkowników usług bądź produktów. I tak np. Bank Zachodni WBK wypuścił na rynek AlleKartę, związaną z serwisem aukcyjnym Allegro, i GronoKartę, powiązaną z serwisem społecznościowym Grono.net. Dominet Bank postawił na karty co-brandowane m.in. z klubami piłkarskimi (tj. Legia Warszawa i Wisła Kraków) oraz klubami występującymi w lidze koszykówki, której jest tytularnym sponsorem. W egzotycznych mariażach przebił konkurentów, wprowadzając w październiku 2006 r. specjalny kredyt na… prenumeratę dwutygodnika „M jak miłość”, traktującego o perypetiach bohaterów serialu emitowanego przez Telewizję Polską.

Kowalski pożycza

Odrębna sprawa to popyt na poszczególne produkty kredytowe. Wyniki sektora bankowego jako całości wskazują na rosnącą chęć Polaków do pożyczania pieniędzy. Dynamika wzrostu depozytów jest mniejsza od dynamiki wzrostu akcji kredytowej mniej więcej o połowę. W 2006 r. należności banków komercyjnych z tytułu kredytów i pożyczek dla sektora niefinansowego zwiększyły się o jedną czwartą (64,4 mld zł). W tym samym czasie depozyty zwiększyły się zaledwie o 13,6 proc. (45 mld zł). Rosły głównie wkłady na rachunkach bieżących — zarówno przedsiębiorstw, jak i gospodarstw domowych (odpowiednio o 21,2 i 33 proc.). Depozyty terminowe (lokaty) rosły głównie za sprawą firm, które ulokowały w ten sposób o 32,8 proc. środków więcej niż na koniec 2005 r. Depozyty terminowe gospodarstw domowych zmalały o 3,3 proc. Zresztą z trendem spadkowym wartości lokat gospodarstw domowych sektor bankowy boryka się od dłuższego czasu.

Odwrotnie na rynku kredytów — zadłużenie gospodarstw domowych jest wyraźnie wyższe niż zadłużenie przedsiębiorstw, o czym świadczą zarówno liczby bezwzględne, jak i dynamika wzrostu. A jeszcze w lecie 2005 r. wartość zadłużenia firm przewyższała zadłużenie gospodarstw domowych. Bankowcy nie obawiają się jednak, że rozziew między długami, a depozytami, doprowadzi w dłuższym okresie do problemów z obsługą zadłużenia przez klientów indywidualnych. Wskazują, że oszczędności też rosną, choć nie tyle w bankach, co instytucjach z nimi powiązanych.

— Depozyty bankowe nie uwzględniają alternatywnych form oszczędzania, jakimi są lokaty w fundusze inwestycyjne. Wartość aktywów, zgromadzonych głównie przez gospodarstwa domowe w jednostkach uczestnictwa różnych funduszy, wyniosła w styczniu 2007 r. około 107 mld zł, co oznacza wzrost o jakieś 64 proc. w ujęciu rocznym. Dlatego rosnąca stopa oszczędzania i perspektywa wzrostu dochodów nie stwarzają zagrożenia dla zdolności obsługi zadłużenia przez gospodarstwa domowe w dłuższym okresie — twierdzi Wiesław Kalinowski, członek zarządu Banku Millennium.

— Bardzo wysoka dynamika kredytu dla gospodarstw domowych wymaga od kredytodawców zwiększonej czujności, ale dotychczas nadal obniża się udział kredytów zagrożonych, który w odniesieniu do tej grupy jest też wciąż niższy od przeciętnego wskaźnika dla całego portfela. Relacja zadłużenia gospodarstw domowych do PKB jest w Polsce nadal znacznie niższa od przeciętnej dla krajów UE — uzupełnia Sławomir Lachowski, prezes BRE Banku, działającego na rynku detalicznym pod markami Multibank i mBank.

Firmy ostrożniejsze

Decydujący wpływ na to, że zadłużenie gospodarstw domowych przewyższyło zadłużenie firm, miały kredyty hipoteczne — w 2006 r. o 54,7 proc. wyższe niż w 2005 r. W 2006 r. kredyty i pożyczki udzielone sektorowi przedsiębiorstw były tylko o 14,5 proc. wyższe niż w 2005 r. O skali akcji kredytowej na rynku detalicznym świadczy też wynik odsetkowy sektora bankowego. Mimo że przez ostatnią dekadę marża odsetkowa zmniejszyła się o 41 proc., w liczbach bezwzględnych banki zarobiły na niej — w pierwszych dziewięciu miesiącach 2006 r. — więcej niż w latach 1997, 1998, 1999. Źródłem wysokiej dynamiki wyniku z odsetek był przede wszystkim zwiększający się udział w aktywach należności kredytowych od osób prywatnych, które charakteryzują się najwyższą przychodowością.

Jeśli chodzi o kredyty dla przedsiębiorstw, to dynamika wzrostu kredytów na cele inwestycyjne (nie uwzględniając nieruchomości) była niższa od dynamiki wzrostu kredytów w rachunkach bieżących — odpowiednio 10,8 i 17,6 proc. Zdaniem bankowców, nie oznacza to jednak, że firmy mają zatory płatnicze i starają się je pokryć z pożyczonych pieniędzy.

— Obsługa zobowiązań pozakredytowych kształtuje się na poziomie najlepszym w historii, zaś problem tzw. zatorów płatniczych jest nieco bardziej odczuwany tylko przez małe firmy. Przedsiębiorstwa najwyraźniej przestały obawiać się rozpoczynania nowych inwestycji, raczej odczuwają taką potrzebę dla zachowania i umocnienia swej pozycji konkurencyjnej. Stopniowy wzrost dynamiki kredytów na cele inwestycyjne jest ściśle związany z wyraźnym ożywieniem aktywności inwestycyjnej przedsiębiorstw. Według wstępnych danych GUS, nakłady na środki trwałe wzrosły w ubiegłym roku o 16,7 proc., a ich dynamika zwiększała się z kwartału na kwartał — przekonuje Sławomir Lachowski.

— Żadne badania koniunktury, prowadzone wśród przedsiębiorstw, nie wskazują na wzrost zatorów płatniczych. Przeciwnie. Sytuacja finansowa firm poprawia się. Wzrosły ich depozyty. Biorąc pod uwagę, iż wstępne dane o PKB za 2006 r. pokazały wzrost inwestycji o 16,7 proc., można oczekiwać, iż dynamika inwestycji jeszcze wzrośnie i niekoniecznie musi to być spowodowane przyrostem kredytów. Przedsiębiorstwa mają znaczące wolne środki, które mogą wykorzystać na cele inwestycyjne — uważa Wiesław Kalinowski.

Więcej, czyli pewniej

Cały sektor bankowy odczuwa też zmniejszenie ryzyka kredytowego. Po trzech kwartałach 2006 r., udział należności zagrożonych w portfelu kredytów od sektora niefinansowego ogółem, obniżył się o 2,7 pkt proc. osiągając najniższy poziom w historii. Z analiz NBP wynika, że przyczyniły się do tego: spisanie do ewidencji pozabilansowej należności straconych od przedsiębiorstw (0,5 pkt proc.), lepsza sytuacja ekonomiczna klientów i spłata pożyczek (0,4 pkt proc.), sprzedaż wierzytelności funduszom sekurytyzacyjnym (0,2 pkt proc.), a nade wszystko… dalszy wzrost akcji kredytowej.

Wzrostowi portfela kredytów NBP przypisuje bowiem aż 1,6 pkt proc. spadku udziału należności zagrożonych w należnościach banków komercyjnych od sektora niefinansowego. W segmencie gospodarstw domowych waga tego czynnika jest jeszcze większa i wynosi 1,7 pkt proc. A zatem nie ma się co dziwić, że banki rozbudowują ofertę kredytową z segmentu consumer finance. Im więcej kredytów udzielą, tym więcej zarobią na marży odsetkowej i tym bardziej zmniejszą relatywną wartość zobowiązań zagrożonych w całości portfela. Tylko czy mechanizm ten będzie działał w nieskończoność?