Długi wyhamują rozwój na świecie

Marek Wierciszewski
opublikowano: 18-07-2011, 00:00

To mocny głos za cięciami we wkraczającej na ostatnią prostą debacie nad podniesieniem limitu długu USA.

Zadłużenie krajów rozwiniętych

nadal rośnie — ostrzegają ekonomiści Carmen Reinhart i Kenneth Rogoff

To mocny głos za cięciami we wkraczającej na ostatnią prostą debacie nad podniesieniem limitu długu USA.

Przynajmniej dwa kraje rozwinięte ogłoszą niewypłacalność, nim kryzys w Europie dobiegnie końca — uważają Carmen Reinhart, ekonomistka Peterson Institute for International Economics oraz Kenneth Rogoff, profesor uniwersytetu w Harwardzie i były ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Większym zagrożeniem od tego wydarzenia jest jednak według nich dalszy, niekontrolowany wzrost zadłużenia rządów.

Sygnał ostrzegawczy

Michał Szymański, partner zarządzający w firmie inwestycyjnej Money Makers, wyliczył, że relacja zadłużenia do PKB wzrosła na rynkach dojrzałych z 77 proc. w 2007 r. do 104 proc. w roku 2010. Wzrost obciążenia zadłużeniem do podobnych wartości zawsze oznaczał poważne tarapaty — wynika z badania opartego na historii kryzysów finansowych, przeprowadzonego przez Carmen Reinhart i Kennetha Rogoffa. Dlatego ich zdaniem obecne tempo wzrostu zadłużenia zagraża w długim terminie wzrostowi gospodarczemu oraz stabilności gospodarek.

Za sygnał ostrzegawczy badacze przyjęli wzrost wskaźnika długu publicznego do PKB powyżej 90 proc. Na podstawie analizy danych z 44 krajów za ostatnie 200 lat stwierdzili oni, że poniżej tej granicy wielkość zadłużenia w niewielkim stopniu przekłada się na tempo wzrostu. Jednak kraje dźwigające większy balast długu rozwijają się przeciętnie o 1 punkt proc. wolniej niż te, które trzymają zadłużenie w ryzach.

— Z naszej analizy wcale nie wynika, że dług sięgający 89 proc. PKB jest bezpieczny, a gdy wzrośnie do 91 proc., to zapowiada katastrofę. Wpływ na tempo wzrostu ma wiele czynników — zastrzegają Carmen Reinhart i Kenneth Rogoff.

Ukryte zobowiązania

Choć oficjalne wskaźniki długu publicznego rosną w zastraszającym tempie, to rzeczywista sytuacja budżetów może być jeszcze gorsza. Dzieje się tak za sprawą ukrytych zobowiązań, a nieraz zwykłej kreatywnej księgowości, jak chociażby w Grecji.

Wysokie zadłużenie samorządów, konsumentów czy przedsiębiorstw może zapowiadać kłopoty finansowe tych grup. Jeżeli tak się stanie, budżet centralny poniesie gigantyczne koszty związane z pomocą dla nich. Takie ukryte zobowiązania wychodzą na światło dzienne dopiero w czasie kryzysu.

Przykładem z ostatnich lat są gwarancje rządowe dla amerykańskich instytucji hipotecznych Fannie May i Freddie Mac. Wybuch kryzysu zmusił budżet federalny do poręczenia za ich zobowiązania. W przeciwnym razie skutki ich upadku wstrząsnęłyby systemem finansowym. To niejedyny problem.

— W każdej dyskusji o finansach publicznych powinno się uwzględnić zmiany demograficzne w krajach rozwiniętych. Ustalona przez nas granica 90 proc. bazuje na danych historycznych, a dawniej koszty zabezpieczenia emerytalnego i służby zdrowia były dalekie od obecnych. Dlatego teraz zadłużenie może ciążyć jeszcze bardziej niż kiedyś — dodają ekonomiści.

Inni komentatorzy zalecają jednak, by nie popadać w przesadę w ocenie konsekwencji tego problemu. Zobowiązania rządu to przecież jednocześnie aktywa przyszłych emerytów — argumentują.

Ciąć czy nie ciąć?

Carmen Reinhart i Kenneth Rogoff krytykują ekonomistów zalecających wspieranie gospodarki poprzez dalsze zwiększanie zadłużenia. Jeden z nich, Paul Krugman, laureat nagrody Nobla i profesor uniwersytetu w Princeton, twierdzi, że świetną okazję do tego stwarza niski koszt pożyczania pieniądza.

— Rynkowe stopy procentowe rzadko zapowiadają z wyprzedzeniem poważne kłopoty, a ich wysokość może zmieniać się tak szybko jak pogoda — punktują Carmen Reinhart i Kenneth Rogoff.

Zastrzegają jednak, że wszelkich oszczędności należy dokonywać stopniowo. Podobnego zdania jest Ben Bernanke, szef Fedu, który w wystąpieniu przed kongresem ostrzegł, że utrzymanie obecnego deficytu budżetowego grozi spowolnieniem wzrostu gospodarczego i może zmusić Fed do podniesienia stóp procentowych. Przestrzegł też przed gwałtownymi cięciami, które mogą zaszkodzić ożywieniu.

Odrobiona lekcja

Konsekwencje dalszego zwiększania długów zrozumieli już Amerykanie. W Europie całkowite zadłużenie dopiero zaczyna się stabilizować, tymczasem amerykańskie przedsiębiorstwa i konsumenci spłacają już swoje zobowiązania.

Relacja całkowitego zadłużenia do PKB, która jeszcze na początku 2009 r. była zbliżona w obu regionach, spadła w USA do 340 proc. Choć to nadal szokująca wartość, to w tym czasie długi Europejczyków wystrzeliły powyżej 400 proc. PKB! W USA rośnie też presja polityczna na zmniejszanie deficytu budżetu federalnego. Dlatego dyskusja o kolejnym zwiększeniu limitu zadłużenia w USA między Demokratami i Republikanami ma tak burzliwy przebieg.

Dłużnicy wagi ciężkiej

Japonia

Dług publiczny w rękach nabywców prywatnych/PKB (2010 r.) 225,8 proc.

Notowania CDS 91,5 pkt baz.

Rząd japoński pogrąża się w coraz większych długach od przełomu lat 80. i 90., gdy pękła bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości. Odbudowa po marcowym trzęsieniu ziemi kosztować będzie kolejne 300 mld USD. W tym roku agencja SP obniżyła ocenę wiarygodności Japonii, jednak analitycy twierdzą, że niewypłacalność jest mało prawdopodobna. Większość wyemitowanych papierów jest w rękach inwestorów krajowych. Koszt obsługi długu nie przekracza możliwości rządu w Tokio, bo stopy są niskie.

Włochy

Dług publiczny w rękach nabywców prywatnych/PKB (2010 r.) 118,10 proc.

Notowania CDS 289,5 pkt baz.

Italia ma trzeci pod względem wielkości dług na świecie, ustępując pod tym względem tylko USA i Japonii. Wewnątrz strefy euro wyższy wskaźnik zadłużenia do PKB ma jedynie Grecja. Dlatego rynki są zaniepokojone. Mimo dodatkowych cięć budżetowych rentowność 15-letnich obligacji rządowych wzrosła do 5,9 proc. To już bardzo blisko bariery 6 proc., powyżej której przyjmuje się, że kraj może mieć w dłuższym horyzoncie trudności z obsługą zadłużenia.

Francja

Dług publiczny w rękach nabywców prywatnych/PKB (2010 r.) 83,50 proc.

Notowania CDS 105,6 pkt baz.

Bank HSBC oczekuje, że na koniec roku wskaźnik zadłużenia rządu w Paryżu wzrośnie do 86,9 proc. To już o krok od granicy uznawanej za bezpieczną przez Carmen Reinhart i Kennetha Rogoffa. Kraj wprowadził cięcia wydatków, podniósł niektóre podatki i opóźnił wiek emerytalny. Jeżeli jednak kolejne kraje strefy euro będą wymagały pomocy, jej koszt może pogrążyć Francję.

Niemcy

Dług publiczny w rękach nabywców prywatnych/PKB (2010 r.) 78,80 proc.

Notowania CDS 55,2 pkt baz.

Rząd prowadzi rozsądną politykę budżetową. Jednak w 2010 r. dług publiczny wzrósł aż o 18 proc. i sięgnął 2 mld EUR. Na kondycji finansów publicznych odbija się pomoc dla kulejącego sektora bankowego, a poważnym zagrożeniem mogą być kolejne pakiety pomocowe dla innych krajów strefy euro. Na korzyść Niemiec działa wiara rynków w solidność tej gospodarki. Inwestorzy uważają, że niemieckie papiery, obok szwajcarskich i amerykańskich, należą do najbezpieczniejszych na świecie.

Wielka Brytania

Dług publiczny w rękach nabywców prywatnych/PKB (2010 r.) 76,50 proc.

Notowania CDS 74,6 pkt baz.

Gospodarka brytyjska znalazła się w olbrzymich tarapatach po pęknięciu bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości. Aby ratować wciąż najwyższą ocenę wiarygodności kredytowej, rząd premiera Davida Camerona wprowadza odważny program oszczędnościowy. Brytyjczykom pomaga własna waluta. Spadek wartości funta w czasie ostatniego kryzysu zwiększył konkurencyjność brytyjskiej gospodarki.

Stany Zjednoczone

Dług publiczny w rękach nabywców prywatnych/PKB (2010 r.) 58,90 proc.

Notowania CDS 55,8 pkt baz.

Choć dług publiczny USA zbliża się do wartości PKB, to jednak w rękach nabywców prywatnych jest zaledwie 60 proc. tej kwoty. Reszta znajduje się w bilansie Fedu i zapewne nigdy nie będzie musiała być spłacona. Problemem wciąż jest wysokie zadłużenie kredytobiorców prywatnych, ale Amerykanie już go rozwiązują.

okiem eksperta

Trzeba ciąć wydatki

Marek Rogalski, analityk DM BOŚ

Im większy dług danego kraju, tym wyższe jest ryzyko, że wpadnie on w przyszłości w kłopoty. Polityka, jaka była prowadzona przez wiele krajów w latach 2008/09, była dość ryzykowna. Jej skutki zaczynamy coraz boleśniej odczuwać, na razie tylko w Europie. Nie ma jednak idealnego złotego środka. Gdyby wtedy nie zdecydowano się na programy stymulacyjne, to być może teraz nadal odczuwalibyśmy skutki kryzysu, a rynki finansowe przeżyłyby poważny wstrząs.

Najbliższe miesiące upłyną pod znakiem rosnącej presji na wdrażanie coraz to ostrzejszych reform finansów publicznych. Taka presja będzie coraz bardziej widoczna w USA. Może się to odbyć nawet kosztem powrotu krajów na ścieżkę recesji (ale raczej łagodnej). To jednak lepsze niż ryzyko utraty prestiżowych ratingów i związanej z tym długotrwałej odbudowy zaufania rynków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy