Polskie PGNiG i rosyjski Gazprom już od maja 2015 r. rozmawiają ze sobą przy pomocy sądu arbitrażowego w Sztokholmie. PGNiG domaga się obniżki cen gazu w kontrakcie jamalskim, powołując się na spadek cen gazu w regionie. Gazprom natomiast nie chce jej udzielić. To nie pierwszy taki arbitraż — poprzedni zakończył się w grudniu 2012 r. uzyskaniem przez PGNiG istotnej obniżki, szacowanej przez analityków na ok. 17 proc.

Sam arbitraż trwał wówczas jednak krócej.
— Oczekuję, że strony osiągną porozumienie jeszcze w pierwszym półroczu — mówi Kamil Szlaga, analityk domu maklerskiego Trigon. Kontrakt jamalski to dla PGNiG trudny orzech do zgryzienia, bo nie dość, że obowiązuje aż do 2022 r., to jeszcze opiera się na zasadzie „take or pay”, czyli bierz lub płać. W warunkach liberalizującego się rynku gazu w Polsce oraz przy zniżkujących cenach surowca na Zachodzie jest to dla PGNiG bariera. Jeśli strony porozumieją się w sprawie obniżki, to Gazprom — podobnie jak ostatnio — wypłaci zapewne PGNiG wyrównanie za zeszły rok. W 2012 r. było to ponad 2,5 mld zł.