Długoterminowa inwestycja

MK
opublikowano: 25-04-2008, 00:00

Marcin Sokołowski

senior marketing manager, CEE w Epicor Software Poland

Jestem studentem Executive MBA w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej. Połowę kosztów nauki refunduje pracodawca. Oczekuję zwrotu z tej inwestycji, ale w dłuższej perspektywie: nie spodziewam się, że już w dniu otrzymania dyplomu rozdzwonią się telefony od head-hunterów, lecz tego, że moja pozycja na rynku pracy wzrośnie. Głównie dzięki doświadczeniu i poczuciu pewności siebie, które daje solidna wiedza.

MBA to możliwość sprawdzenia teorii na prakycznych przykładach wziętych z życia. Wykładowcami są profesorowie związani z biznesem. Uczestnicy programu tworzą dosyć różnorodną grupę. Są wśród nas ludzie odpowiedzialni za finanse, sprzedaż, rozwój produktów, właściciele średnich firm. Kiedy rozwiązujemy jakiś problem, każdy specjalista patrzy na problem przez pryzmat własnej branży i specjalności, co pozwala innym wyjść poza swoją wąską dziedzinę. Nie ma jednej recepty na sukces, ale wiedza i umiejętności są warunkiem koniecznym osiągnięcia stawianych sobie celów.

Anna Zawadzka

menedżer marketingu i PR w ArchiDoc

Studia podyplomowe pomagają robić karierę, pod warunkiem, że odpowiadają naszym potrzebom. Skończyłam w SGH studia z zakresu tworzenia strategii marketingowych. Pozwoliły mi spojrzeć z innej perspektywy na to, czym zajmuję się zawodowo. Nie przyczyniły się jednak znacząco do podwyższenia moich kompetencji. W dużej mierze to efekt rozbieżności w wykształceniu i umiejętnościach osób, które idą na studia podyplomowe. To często powoduje, że część czasu traci się na ponowne przyswajanie wiedzy z poznanego już obszaru. Rozwiązaniem mogłyby być „testy kompetencji”, które pomogłyby podzielić studentów na grupy, zgodnie z ich wiedzą i zainteresowaniami. Plusem studiów były praktyczne case studies, których rozwiązywanie umożliwiało wymianę doświadczeń z innymi osobami zajmującymi się marketingiem. Najczęściej były to jednak przykłady o charakterze akademickim, znacznie prostsze niż sytuacje, z którymi spotykam się w pracy.

Zbigniew Kowala

menedżer ds. sprzedaży aplikacji w ZETO w Poznaniu

Kończę studia podyplomowe z zarządzania sprzedażą na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Zdecydowałem się na nie, by ugruntować, uporządkować i sformalizować wiedzę. Nie uczymy się, żeby kolekcjonować świadectwa, dyplomy czy laurki, ale certyfikaty są ważne dla pracodawców. To informacja, że kandydat traktuje poważnie sprawy zawodowe, jest zaangażowany i chce się rozwijać. Mógłby przecież w weekend pojechać na ryby albo pójść z kolegami do pubu, a siedzi na wykładzie lub przygotowuje się do egzaminu. To znaczy, że potrafi przekroczyć strefę komfortu.

Teraz jest czas pracowników, więc wystarczą chęci, by zdobyć pracę. Formalne wykształcenie schodzi na dalszy plan. Ale gdybym miał wybrać jednego z dwóch równie dobrych specjalistów czy menedżerów, postawiłbym na tego, który lubi się uczyć. Dodatkowe studia i szkolenia zyskają znaczenie, gdy skończy się koniunktura gospodarcza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MK

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu