Dłużnicy NOM nie powinni się denerwować

Jacek Zalewski
opublikowano: 2002-04-12 00:00

Andrzej Arendarski, prezes Niezależnego Operatora Międzystrefowego, wierzy w szybką liberalizację polskiego rynku telekomunikacyjnego.

- Joanna Wrześniewska (Polsat): Cieszy się Pan z podpisanej w czwartek umowy z TP SA?

- Andrzej Arendarski (NOM): Bardzo, ponieważ umowa ta umożliwia normalne funkcjonowanie naszej spółki. Wielu klientów sygnalizowało nam, że korzystają z naszych usług, a nie mogą uregulować należności.

- Nie ma Pan poczucia, że NOM jest przegrany w walce z Telekomunikacją Polską?

- Może nie czuję się wygrany, ale udało się po prostu uratować egzystencję NOM. W nowej sytuacji damy sobie radę i odniesiemy sukces.

- Jakim to sposobem — czy klienci tłumnie pobiegną do NOM, aby podpisywać umowy?

- Po pierwsze to NOM uda się do klientów. Po drugie zaś — zastosujemy inne techniki, na przykład takie jak sieci telefonii komórkowych, w których dokupuje się kartę i można dzwonić. Są różne możliwości, z których skorzystamy.

- Czy NOM pobiegnie do klienta przy okazji ściągania należności za rachunki?

- Przy okazji tych rachunków, ale nie tylko. Chcemy wykorzystać istniejące sieci sprzedaży usług telekomunikacyjnych i zaoferować cały nasz pakiet — dzisiaj połączenia międzymiastowe, a od 1 stycznia także międzynarodowe, dostęp do Internetu, itp.

- Jest Pan optymistą, bo po podpisaniu umowy z TP SA chyba klientów będziecie mieli mniej...

- Na początku na pewno mniej, ale mam nadzieję, że szybko zaczniemy się piąć do góry. Nasz udział w rynku byłby wiarygodny, gdybyśmy pobierali opłaty, czego do tej pory nie było. Nie wiem zatem, czy naprawdę mamy te 20 procent, jak to się uważa. Do 1 sierpnia działamy w dawnym systemie, ale już będziemy pobierali należności i okaże się, ilu mamy klientów.

- Czy pokażą Państwo klientowi zaległy rachunek, wynoszący na przykład 20 tys. zł, i powiedzą: proszę to szybko zapłacić?

- Tak dużo dzwoniącym rozłożymy płatności na raty. Mniej dzwoniący również mogą na to liczyć, każdą sprawę będziemy traktować indywidualnie.

- Czyja to wina, że należności wobec NOM nie można było regulować na bieżąco?

- Zawiniła głównie niejednoznaczność przepisów prawa telekomunikacyjnego, które były różnie interpretowane. TP SA nie chciała rozliczać usług NOM i przez dziewięć miesięcy nie mogliśmy normalnie wystawiać za nie faktur.

- Czy zawsze trzeba będzie zawierać umowy, aby skorzystać z Państwa usług?

- Myślę, że nie, ponieważ rynek telekomunikacyjny w Polsce szybko będzie się liberalizował i w ciągu dwóch najbliższych lat zajdą na nim fundamentalne zmiany. Widzę tu miejsce dla wielu operatorów.