DM BOŚ chce nowego futures dla drobnych

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2015-03-23 00:00

Waży się kształt kontraktu terminowego na prąd. Lider rynku futures stał się orędownikiem interesów mniejszych inwestorów.

Pod koniec lutego 2015 r. Ministerstwo Finansów wydało Towarowej Giełdzie Energii (TGE) zezwolenie na uruchomienie obrotu instrumentami pochodnymi na towary na rynku instrumentów finansowych. TGE to spółka zależna GPW, na której handlowano dotychczas tzw. kolorowymi certyfikatami, prądem i gazem. Funkcjonujące tam kontrakty należały do kategorii forward, a więc z fizyczną dostawą. Decyzja Ministerstwa Finansów sprawia, że dołączą do nich kontrakty typu futures, a więc rozliczane finansowo, analogicznie do kontraktów na WIG20.

— Przygotowania zajmą około trzech miesięcy. Nie chcemy uruchamiać takiego projektu w wakacje, dlatego ruszy on na przełomie września i października 2015 r. Zastanawiamy się, czy zgodnie z wcześniejszymi planami instrumenty oparte na cenie gazu wprowadzić później niż oparte na cenie prądu, czy nie. Obroty na rynku gazu zachęcajądo wprowadzenia ich równolegle, ale zniechęca do tego grupa uczestników rynku, mniejsza niż na rynku energii elektrycznej — mówił Ireneusz Łazor, prezes TGE, dzień po decyzji Ministerstwa Finansów.

Przymiarki do depozytu

Podczas niedawnej konferencji Izby Domów Maklerskich w Bukowinie Tatrzańskiej Ireneusz Łazor ujawnił zarys rocznego kontraktu na prąd. Odpowiadałby on 8760 godzinom przemnożonym przez wartość 1 MWh energii. Zakładając, że ta ostatnia kosztuje 200 zł, kontrakt miałby wartość 1,75 mln zł, a związany z nim depozyt zabezpieczający50-80 tys. zł. W praktyce instrument byłby więc niedostępny dla inwestorów indywidualnych. Przeciwny jest temu Radosław Olszewski, prezes DM Banku Ochrony Środowiska. W ciągu ostatnich 10 lat klienci jego instytucji tylko raz nie wygenerowali największej liczby transakcji na kontraktach z GPW. Radosław Olszewski nie chce zmieniać znanej na świecie reguły, że wartość kontraktu odpowiada iloczynowi liczby godzin w okresie objętym kontraktem i ceny 1 MWh. Proponuje jednak, by — jak na foreksie — najmniejsza jednostka transakcyjna mogła być ułamkiem jednego kontraktu — konkretnie 0,1. Analogicznie spadłaby wtedy wielkość minimalnego depozytu.

— Jeżeli tworzymy instrument finansowy, to stwórzmy możliwość wejścia na rynek szerszej grupy inwestorów. Należałoby uwzględnić możliwości inwestorów indywidualnych. Myślę, że 0,1 kontraktu jako jednostka transakcyjna nikomu by nie przeszkadzała, bo funkcjonuje już na rynku spotowym — zaznacza Radosław Olszewski. TGE ma 65 członków. Spoza branży energetycznej jest tylko trzech: Morgan Stanley, DM BOŚ i Noble Securities. Iwonie Ustach, wiceprezes Noble Securities, wielkość kontraktu nie przeszkadza. Chce ściągać na TGE zagranicznych inwestorów instytucjonalnych.

Duzi niezdecydowani

Poza DM BOŚ i Noble Securities, w pierwszej piątce rynku terminowego GPW są jeszcze dwaj brokerzy obsługujący klientów indywidualnych — DM mBanku i Bank Zachodni WBK.

— Dobrze, że pojawiają się pomysły zwiększenia atrakcyjności oferty rynku instrumentów pochodnych dla inwestorów indywidualnych. Nie znamy szczegółów tej koncepcji, ale warto się przy niej zatrzymać i przeanalizować biznesowe aspekty przedsięwzięcia — mówi wymijająco Robert Kosowski, dyrektor ds. marketingu DM mBanku.

— Jeżeli chodzi o rynek energetyczny, to jesteśmy w trakcie analizy, ale nie tyle kwestii dostarczania produktów klientom, co obecności na TGE i innych usług towarzyszącym handlowaniu energią. Na razie jesteśmy sceptyczni co do opłacalności tego przedsięwzięcia. Nie podjęliśmy jednak ostatecznej decyzji — zastrzega Marcin Groniewski, dyrektor obszaru rynków finansowych i domu maklerskiego BZ WBK.