Poza tym poznaliśmy szacunki agencji Challenger dotyczącej przyszłych zwolnień (w lipcu odczyt wyniósł 97.373 tys, wobec 74.393 tys. w czerwcu, co samo w sobie nie jest pozytywne.
Dzisiejsze informacje wprowadzają pewien niepokój, w efekcie czego korekta na giełdach wydaje się być zasłużona. A to może doprowadzić do umocnienia się dolara (EUR/USD najpewniej powróci do 1,4337) i osłabienia złotego.
O godz. 16:11 za euro płacono 1,4365 USD (podaż sforsowała dolne ograniczenie konsolidacji na 1,4375, a w kraju za euro płacono 4,1130 zł, a dolar był wart 2,8650 zł. Perspektywa spadku do 4 zł za euro zaczyna przesuwać się na wrzesień, a teza o możliwym powrocie powyżej 4,20 zł na EUR/PLN w ciągu najbliższych 2 tygodni zaczyna rosnąć w siłę. Z kolei inwestorów operujących na rynku EUR/USD może czekać w tym okresie spadek nawet w okolice 1,40. Jutro uwagę rynków zwrócą posiedzenia Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego, które będą istotne nie z punktu widzenia poziomu stóp procentowych (te nie ulegną raczej zmianie), a opinii banków centralnych na temat perspektyw dla tamtejszych gospodarek.
Marek Rogalski – analityk DM BOŚ S.A.