Spółka przedstawiła zarys nowej strategii. Zakłada on zmniejszenie udziału developerki mieszkaniowej w przychodach z wcześniej planowanych 50% do 35% obecnie (pułap 50% nie został jednak osiągnięty a w ub. r. przychody z tego segmentu stanowiły ok. 31%). Zmniejszoną sprzedaż mieszkań rekompensować ma wzrost zaangażowania w budownictwo komunikacyjne i wzrost eksportu. Spółka zamierza ubiegać się o kontrakty z NATO.
Mostostal Export już raz wracał do „core businessu”. Było to kilkanaście miesięcy temu i w praktyce zakończyło się utratą sporej części rynku. Założenia były co prawda godne uznania jednak z ich wykonaniem było nieco gorzej. Udało się wprawdzie sprzedać część majątku nie związanego z działalnością podstawową jednak plany rozwoju działalności developerskiej odsunęły na bok ekspansję w innych segmentach co w warunkach bardzo trudnego rynku sprawiło, że Mostostal faktycznie „wypadł z gry”. Bo jak inaczej można ocenić ubiegłoroczne dokonania spółki w zakresie pozyskiwania dużych kontraktów: modernizacja hali sportowej w Rosji za 2,3 mln USD i budowa hali sportowej na Ursynowie za 18,8 mln zł. Reszta to małe umowy nie spełniające nawet parametrów zobowiązujących do upublicznienia. Za zapowiedzią ekspansji w budownictwie komunikacyjnym stoi jak na razie jedynie udział w kilku przetargach (m.in. na budowę stacji metra w Warszawie i stacji kolejowej w Mrozach). Żadnych konkretów. W zakresie poprawy efektywności i obniżki kosztów również bez rewelacji. Koszty finansowe maja spaść dzięki spodziewanej obniżce stóp procentowych (niewielka w tym zasługa zarządu a dobrodziejstwo obniżki obejmie również konkurencję), zatrudnienie ma spaść łącznie o 400 osób i jest to zbyt mało aby istotnie poprawić wskaźnik sprzedaży na pracownika, koszty zarządu i sprzedaży mimo, że wg. prezesa niższe o 20 mln zł, po trzech kwartałach br. stanowiły aż 14% przychodów grupy. Pozostaje liczyć, że nie wszystko jeszcze zostało ujawnione i oczekiwać na dalsze szczegóły, być może po posiedzeniu rady nadzorczej.
Arkadiusz Skowroń
DM BZ WBK