Niezbyt udanie rozpoczął się sierpień dla inwestorów na warszawskim parkiecie. Na wartości straciły wszystkie indeksy giełdowe, a najsilniej, bo ponad dwa procent zniżkował WIG20, kończąc sesję w okolicach dziennego minimum.
Bardziej odporne na spadki okazały się barometry mierzące koniunkturę w grupie spółek o mniejszej kapitalizacji, MIDWIG oraz WIRR, gdzie spadki nie przekroczyły jednego procenta. Początek sesji nie zapowiadał gwałtownego załamania rynku, a indeksy utrzymywały się na skromnych wzrostach. Względnie dobrą atmosferę podtrzymywał m.in. wyraźnie rosnący kurs BZWBK, w reakcji na opublikowane lepsze od oczekiwań rynku wyniki kwartalne. Klimat uległ znaczącemu pogorszeniu, gdy jeszcze przed południem na rynek trafiła informacja o dużym pakiecie akcji PKNOrlen, jaki jeden z amerykańskich banków inwestycyjnych wystawił na sprzedaż w trakcie dnia. Ustalona w ofercie, niższa od rynkowej cena znalazła potwierdzenie ostatecznie w czteroprocentowym spadku akcji, a płocka spółka skutecznie osłabiła zapał do zakupów również innych blue-chip-ów.
Opublikowane przed zakończeniem notowań w Warszawie, lepsze dane makro z amerykańskiej gospodarki, negatywnie wpłynęły na początek sesji za oceanem, wzbudzając ponownie obawy o podwyżki stóp. Finisz notowań to na warszawskim parkiecie to niemal paniczna wyprzedaż największych spółek, w czym niemałą rolę odegrali ponownie arbitrażyści, którzy tym razem korzystając ze spadku bazy sprzedawali papiery realizując zyski z korzystnie otwartych wcześniej pozycji. Wzrost obrotów, głównie za sprawą PKNOrlen, potwierdza negatywna wymowę sesji. Do zdecydowanych rozstrzygnięć przyjdzie inwestorom jednak poczekać zwłaszcza, że przeciwwagą do ewentualnego pogorszenia klimatu na zagranicznych parkietach, będzie oczekiwanie na kolejne dobre wyniki kwartalne naszych największych spółek.
Paweł Kubiak
makler DM BZ WBK S.A.