Dramatyczna wyprzedaż akcji do jakiej doszło po koniec środowej sesji w Warszawie kontynuowana była również na początku czwartkowych notowań. Już pierwsze minuty handlu pokazały, że rynek w końcu dojrzał do długo oczekiwanej korekty. Brak popytu w połączeniu nawet z niezbyt agresywną podażą sprawił, że WIG20 wylądował niemal od razu ponad 2% poniżej środowego zamknięcia. Analogicznie jak dzień wcześniej rynek szybko odreagował początkową słabość i ustanowił lokalne maksimum. Jednak już po chwili druga, silniejsza fala spadkowa sprowadziła rynek tym razem na dolne ekstremum, z którego rynek ponownie zaczął się dynamicznie podnosić, by zakończyć sesję na niespełna procentowym wzroście. Czynnikiem, który istotnie przyczynił się początkowych spadków było echo informacji o prawdopodobnym braku zasilenia w tym roku kont OFE przez ZUS z tytułu zaległych składek. Taka wiadomość podobnie jak dzień wcześniej wywołała falę sprzedaży. Nie bez znaczenia dla obrazu rynku pozostał fakt bardzo złej atmosfery wokół Elektrimu, który jak donosi prasa może mieć poważne kłopoty finansowe związane z brakiem gotówki na wykup obligacji, które zostaną prawdopodobnie przedstawione do wykupu około 15 grudnia. Skutkiem tego, głównie ku uciesze szerokiej rzeszy spekulantów, Elektrim zanotował w czasie sesji ponad 11% spadek, by na silnej fali wznoszącej rynku zamknąć się na prawie 2% wzroście. Czy rynek już zakończył korektę ostatnich wzrostów, czy jest to tylko ruch powrotny do przełamanych ostatnich oporów ?
Paweł Kubiak, DM BZ WBK