Dzisiejsza sesja na warszawskim parkiecie rozpoczęła się niezbyt pomyślnie dla posiadaczy akcji, jednak po wyraźnej wyprzedaży na początku byki obudziły się i przystąpiły do odrabiania strat, co przyniosło poprawę koniunktury. Inwestorzy dość ostrożnie podeszli do przesłanek przyczyniających się do ostatnich wzrostów za oceanem, tym bardziej w obliczu ostatnich niezbyt dobrych danych makro, ale w myśl zasady, że „z rynkiem się nie dyskutuje” dzisiejsze wzrosty kontraktów na indeksy amerykańskie zmniejszyły w trakcie sesji te obawy powodując tym samym ożywienie strony popytowej. Na otwarciu notowań wskaźniki koniunktury zachowały się niejednoznacznie. TechWIG i WIG20 nieznacznie wzrosły, WIG nie uległ zmianie, a MIDWIG i NIF straciły na wartości. Pierwsza godzina handlu to znaczna przewaga podaży, która spowodowała wyraźny spadek cen większości notowanych akcji. Swój spory udział miała tu wyprzedaż walorów TPSA w reakcji na brak kompromisu dotyczącego sprzedaży akcji przez Skarb Państwa konsorcjum France Telecom i Kulczyk Holding. Byki zdołały jednak przeciwstawić się presji podaży, a rynek zaczął odrabiać straty. Trudno wprawdzie mówić o jakiejś spektakularnej zmianie nastrojów, jednak wzrost był dość konsekwentny, a poprawa klimatu inwestycyjnego utrzymała się do końca sesji. W rezultacie wszystkie wskaźniki koniunktury zakończyły dzień powyżej poziomów zamknięcia poprzedniej sesji, a najlepiej wypadł TechWIG umacniając się o 1.2%. Z technicznego punktu widzenia dzisiejsza sesja nie przyniosła zdecydowanych rozstrzygnięć, chociaż w najbliższych dniach mogą pojawić się istotniejsze dla kierunku dalszej tendencji sygnały. Indeks WIG testuje bowiem jeden z ważniejszych poziomów wsparcia na przełamanej linii trendu spadkowego z początku czerwca br. Byki zdołały jak na razie obronić tę barierę znajdującą się obecnie na wysokości ok. 12950 pkt., a tym samym nie można wykluczać, że ostatnie spadki są jedynie ruchem powrotnym w kierunku tego poziomu. Założenie to potwierdzą jednak dopiero wzrosty na najbliższych sesjach, a szczególnie sforsowanie szczytu na poziomie 13222 pkt. Taki scenariusz będzie bowiem równoznaczny z powrotem do zwyżkowego odbicia z końca ubiegłego tygodnia i powinien wkrótce przynieść próbę ataku na wierzchołek z połowy lipca na wysokości ok. 13675 pkt. Jeśli natomiast byki nie będą w stanie udokumentować swej przewagi przełamaniem najbliższego oporu może to grozić ponownym testem minimów w strefie ok. 12745-12755 pkt., chociaż ich przełamanie w najbliższych dniach wydaje się mniej prawdopodobne. Jacek Buczyński, DM PBK SA