Takiego marazmu jak dzisiaj na GPW już dawno nie było. Zakres wahań WIG 20 przez większą część sesji nie przekraczał 4 punktów. Sesja rozpoczęła się od niewielkiego spadku wartości indeksu – o 0,3%. Pierwsze kilkanaście minut handlu przyniosło jednak pewną poprawę notowań – WIG 20 zyskał 0,6% (w stosunku do piątkowego zamknięcia). To był jednak kres jego możliwości – tuż przed jedenastą sytuacja zaczęła się pogarszać – indeks spadł w okolice piątkowego zamknięcia i na tym poziomie utrzymywał się niemal do końca sesji. Niewielka poprawa notowań wystąpiła dopiero na 15 minut przed zamknięciem rynku (w USA występowały wtedy duże wzrosty). WIG 20 ostatecznie zakończył sesję minimalnym wzrostem – o 0,3%, do 1227 pkt. Aktywność rynku była znikoma – obroty spadły po raz piąty z rzędu, do 130 mln zł, czyli do poziomu najniższego od 8 października. Kolejną sesję słabo zachowywał się sektor bankowy. Dzisiaj dołączyła do niego Agora (-2,2%, przy dość wysokich obrotach), po publikacji gorszych od oczekiwanych wyników na poziomie skonsolidowanym.
Przebieg dzisiejszych notowań nie pozwala na zachowanie dużego optymizmu co do rozwoju koniunktury w najbliższych dniach. Rynek kolejną sesję wykazywał dużą słabość względem parkietów europejskich (indeksy głównych giełd zwyżkowały o ponad 2%). Wydaje się, że tak jak przez poprzednie tygodnie rynek polski był liderem wzrostów, tak na najbliższych sesjach jako pierwszy może rozpocząć silniejszą falę spadkową.
Jutro odbędzie się posiedzenie FOMC – większość analityków oczekuje, że Zarząd Rezerwy Federalnej obniży stopy procentowe po raz dziesiąty w tym roku (o 50 pkt bazowych). Jeżeli doszłoby do obniżki w takiej skali, główna stopa procentowa w USA znalazłaby się już na poziomie o 0,8 pkt procentowego poniżej inflacji za ostatnie 12 miesięcy (2,0% vs 2,8%). Jakby było tego mało rynek oczekuje, że na następnym posiedzeniu (11 grudnia) dojdzie do kolejnej redukcji stóp – o 25 pkt bazowych. Wiara w zbawczy wpływ obniżek stóp procentowych dla gospodarki była w tym roku już kilkakrotnie wystawiana na poważną próbę. Tak może być i tym razem. Rynek w ostatnich dniach reagował pozytywnie na złe wskaźniki makroekonomiczne, tłumacząc to sobie możliwościami kolejnych agresywnych cięć stóp. Mało kto liczy się z tym, że proces redukcji stóp może dobiegać już końca. Całkiem możliwe, że w najbliższym czasie (być może już jutro) FED zasygnalizuje, że jest już niewiele miejsca na następne obniżki (decydując się na przykład tylko na cięcie stóp o 25 pkt bazowych na jutrzejszym posiedzeniu). Taki scenariusz w Nowym Jorku nie jest brany obecnie pod uwagę i to moim zdaniem jest jednym z poważnych czynników zagrożenia w najbliższym czasie. Jeżeli rynek „zostanie zmuszony” do chłodnej analizy wskaźników makroekonomicznych, optymizm jaki widoczny jest w ostatnim czasie szybko zniknie.
Dariusz Nawrot, DM PBK SA