DM PBK: na GPW wzrosty, ale popyt osłabł

Marek Druś
opublikowano: 2001-11-09 18:02

Po czwartkowym ożywieniu popytu także dzisiejsza sesja przyniosła na warszawskim parkiecie lekkie wzrosty, jednak przewaga byków nie była jednoznaczna, a w II połowie notowań niewiele zabrakło by rynek zakończył dzień na minusie. Nastroje skutecznie schłodziła ostatnia sesja za oceanem, która mimo optymistycznego początku pokazała, że niedźwiedzie nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.

W efekcie na naszej giełdzie wszystkie indeksy zgodnie rozpoczęły dzień poniżej poziomów z czwartku, a najwięcej na otwarciu stracił NIF, który był o 1.3% niższy. W pozostałych przypadkach przecena nie przekroczyła 0.5%. Po kilku minutach niezdecydowania byki odzyskały jednak siły i rynek zaczął piąć się w górę. Straty z otwarcia udało się szybko odrobić i większość indeksów wyszła na plus. Dobra koniunktura będąca po części zasługą braku aktywnej podaży utrzymała się do południa. Po godzinie 12 główne indeksy osiągnęły dzienne maksima i od tego czasu atmosfera zaczęła się pogarszać. Inicjatywę przejęła strona podażowa, która ponownie sprowadziła rynek w okolice poziomów zamknięcia z czwartku. Poprawie klimatu inwestycyjnego nie sprzyjały dane z USA o wskaźniku PPI, którego spadek w październiku o 1.6% okazał się wyraźnie większy niż oczekiwano.

W końcówce sesji byki podjęły jednak kolejną próbę obrony przed głębszym spadkiem, w czym pomogły z kolei informacje o wskaźniku nastrojów wśród konsumentów Uniwersytetu Michigan, który wyniósł 83,5 pkt, i był lepszy niż się spodziewano (78,5 pkt). Dzięki temu większość indeksów koniunktury zamknęła się na plusie, a jedynie MIDWIG był nieco słabszy i nie uległ praktycznie zmianie w stosunku do czwartku.

Ostatni tydzień na warszawskim parkiecie nie rozpoczął się wprawdzie pomyślnie, ale w kolejnych dniach byki zdołały powstrzymać przecenę. Impulsem dla ożywienia popytu okazała się poprawa sytuacji za oceanem oraz czwartkowe cięcia stóp przez EBC i Bank Anglii, dając nadzieję na podobne posunięcia naszej RPP już w najbliższym czasie. W przypadku indeksu WIG20 korekta zakończyła się w pobliżu istotnego poziomu 1200 pkt., co pozwala założyć, że była ona ruchem powrotnym w kierunku przebitego w końcówce października br. oporu. Takie zachowanie zwiększyło więc szanse na kolejną próbę testu silnych barier podażowych w strefie 1300-1330 pkt. Najważniejszy dla powodzenia dalszej poprawy koniunktury będzie jednak nie sam test ale jego rezultat, a sytuacja w tym zakresie nadal skłania ku ostrożności. Jednym z poziomów wyznaczających powyższe ograniczenie jest bowiem linia głównego trendu spadkowego z marca ub.r., co biorąc pod uwagę jej znaczenie oraz chociażby ostatnią nieudaną próbę przełamania powoduje, że jednoznaczne sforsowanie może w perspektywie najbliższych sesji być niezwykle trudne. W tej sytuacji warto więc rozważyć scenariusz przewidujący, że w krótkim okresie na rynku wystąpi konsolidacja, a WIG20 znajdzie się w trendzie bocznym wyznaczonym z góry przez powyższe opory, zaś z dołu przez wsparcie na poziomie 1200 pkt., którego w najbliższym czasie nie powinien raczej przebić.

Jacek Buczyński, DM PBK SA