Napięta sytuacja w Izraelu oraz problemy finansowe Argentyny wczoraj przeważyły i na rynku amerykańskim doszło do spadków. Na rynek nie podziałały lepsze od oczekiwań dane makroekonomiczne. Jak pokazał wczorajszy raport wydatki ludności w październiku wzrosły aż o 2,9%, podczas gdy spodziewano się wzrostu o 1,9%. Znaczny skok wykazały też wydatki budowlane – wzrosły w październiku o 1,9% a szacowano, że obniżą się o 0,5%. Wreszcie wskaźnik aktywności sektora wytwórczego (NAPM) wzrósł w listopadzie do 44,5% (oczekiwano 41,9%), w czym duża zasługa rosnących nowych zamówień przedsiębiorstw. Stosunkowo dobre dane makroekonomiczne nie zdołały jednak wydatnie poprawić atmosfery na rynku. Nastroje pogorszyły nieco opinie analityków – UBS Warburg zdegradował kilku przedstawicieli sektora biotechnologicznego a Goldman Sachs nie najlepiej wyrażał się o perspektywach brokerów (na celowniku znalazł się m.in. Morgan Stanley). Handel zarówno na NYSE jak i na Nasdaq’u nie był wczoraj zbyt aktywny – obroty wyraźnie spadły i ukształtowały się na poziomach zdecydowanie poniżej średnich z ostatniego miesiąca.
Dzisiaj istotnych danych w USA nie będzie. Kontrakty na indeksy amerykańskie są obecnie na małych plusach – to jednak wynik notowań w Azji, która wczoraj silnie spadała dyskontując większe spadki w USA. Wczorajsza sesja na rynku amerykańskim nie wnosi wiele do analizy. Pokazuje jednak, że rynek amerykański może mieć poważne problemy z powrotem do tendencji wzrostowej. W piątek pojawi się raport o sytuacji na rynku pracy. Raport ten może okazać się istotną wskazówką co do przyszłych nastrojów wśród konsumentów - rosnące bezrobocie zmniejsza optymizm konsumentów i ogranicza ich wydatki, co z kolei wpływa na obniżenie popytu i PKB.
Dariusz Nawrot
DM PBK S.A.