W zamierzchłych czasach, gdy słowo „giełda” uchodziło za wręcz nieprzyzwoite, A. Mleczko popełnił był rysunek satyryczny przedstawiający zdeklasowanego obywatela, który – po gruntownym przestudiowaniu Trybuny Ludu – wielce zafrasowany mówi do żony: „W USA ceny jachtów znów poszły w górę”. Zdaje się, że dla Polaka XXI w. subtelny smak groteski, używanej przez wspomnianego artystę z tak wielką finezją, jest coraz mniej wyczuwalny. No bo cóż w tym śmiesznego, że profesjonalny gracz dzieli się z najbliższą sobie osobą informacją o jednym z czynników głównych dla indeksu WIG20? – A jednak! –Zważmy, że gdy za oceanem inwestorzy miotają się jak w gorączce raz tym, raz owym ciesząc się lub smucąc, to znaczy, że mają jakieś ważne powody. Chcieliby np. ujrzeć obraz gospodarki własnego kraju utrzymany w czarnym lub białym kolorze, a tymczasem – w postaci raportów kwartalnych – spółki wciąż podsuwają im coś obrzydliwie szarego. My zaś małpujemy, małpujemy ... Po otwarciu czwartkowych notowań na GPW ostro zwyżkowały wszystkie serie kontraktów na WIG20, a o godz. 10 nie mniej efektownie wystartował rynek akcji, ponieważ w środę – po ogłoszeniu lepszych od oczekiwanych wyników finansowych Walt Disney Co. oraz wiadomości o rekordowej sprzedaży domów w marcu – Dow Jones wzrósł o 1,63%, a Nasdaq Composite o 2,14%. Ale po godzinie nastroje uległy pacyfikacji. – Co się stało? – Ani chybi w Stanach spadła sprzedaż frytek, hamburgerów lub gumy do żucia. O godz.13:15, co znaczniejsi gracze, ze źle udawanym zaskoczeniem, przyjęli jeszcze do wiadomości decyzję RPP o pozostawieniu stóp procentowych NBP na niezmienionym poziomie i rozeszli się do innych zajęć. Wkrótce potem, w stosunku do środowego zamknięcia, WIG20 zyskiwał już zaledwie 0,9%, a obrót mozolnie zbliżał się do 155 mln zł. – Jak się poruszać po parkiecie – pytał pan Jan ...ski, skoro – gdy tylko się rozpędzimy – Amerykanie natychmiast rzucają nam kłody pod nogi? – Wężykiem panie Jasiu, wężykiem! Andrzej Kupracz DM WBK