Po ostatnich spadkach, które sprowadziły WIG20 poniżej poziomu 1 200 pkt., przynajmniej lekka korekta musiała w końcu nastąpić. Pomimo nienajlepszej sesji w Stanach Zjednoczonych, spowodowanej kolejnymi obniżkami prognoz finansowych, u nas od rana dominowały dzisiaj zwyżki.
Liderami wzrostów były oczywiście spółki z sektora TMT, a oprócz nich wyróżniał się jeszcze KGHM. W niełasce z kolei pozostaje Elektrim, w przypadku którego pojawiły się spekulacje, iż Vivendi będzie skłonne za kilka lat pozbyć się telekomunikacyjnych aktywów warszawskiego holdingu. Walory pozostałych sektorów również nie przejawiały zbytniej ochoty do wzrostów - słabo zachowywały się zarówno PKNOrlen, jak i banki.
Dzisiejsza sesja przebiegała jednak w atmosferze gwałtownych ruchów na rynku walutowym, a dokładnie rzecz biorąc gwałtownej deprecjacji złotówki. Znacząca obniżka stóp procentowych, i to zarówno NBP, jak i rynkowych, coraz bardziej wyraźne widmo zbliżającej się destabilizacji finansowej Państwa oraz nie wróżące niczego dobrego wypowiedzi przedstawicieli SLD zrobiły w końcu swoje. Dziwić może jedynie pozytywna reakcja giełdy na te wydarzenia. O ile osłabienie złotego korzystnie wpłynie na eksport, o tyle nagła utrata zaufania przez nasz kraj nie jest niczym dobrym. Zresztą wzrost eksportu pozostaje pod znakiem zapytania, gdyż część producentów porzuciła już rynki zagraniczne nie wytrzymując silnego złotego przez taki długi czas (ostatnie dane o deficycie) a popyt w Unii Europejskiej również odczuł spadek.
W związku z tym trudno liczyć na trwałość obecnych zwyżek.
Robert Uzarewicz, DM WBK