DMP bez Pol-Motu
Pol-Mot Holding, jedyna polska firma zainteresowana przejęciem lubelskiego Dae- woo, jest coraz bliższa decyzji o wycofaniu się z tej inwestycji. Firma zażądała od banków, by zawiesiły spłatę zobowiązań na trzy lata.
Wojciech Zachorowski, dyrektor ds. rozwoju Pol-Mot Holding, twierdzi, że Daewoo Motor Polska, lubelski producent samochodów dostawczych, pogrąża się coraz bardziej w długach. A to jego zdaniem oznacza, że firma w niedługim czasie może upaść.
— Firma nie produkuje samochodów od co najmniej dwóch miesięcy. Każdego tygodnia przynosi straty 1 mln USD (4 mln zł) — twierdzi Wojciech Zachorowski.
Z tego powodu Pol-Mot, który od kilku miesięcy prowadził negocjacje w sprawie przejęcia kontrolnego pakietu akcji DMP, jest coraz bliższy podjęcia decyzji o wycofaniu się z dalszej gry.
Pol-Mot stawia warunki
Zdaniem Wojciecha Zachorowskiego, doprowadzić do tego może brak porozumienia z ośmioma bankami (Bank Zachodni, BPH, BIG BG, Kredyt Bank, Pekao SA, LG Petro Bank, BISE oraz BHW), które udzieliły 100 mln USD (400 mln zł) kredytu DMP.
— Dwa miesiące temu przedstawiliśmy bankom propozycję, od której uzależniamy dalszy udział Pol-Motu w zakupie DMP. Postulowaliśmy, aby instytucje finansowe zawiesiły spłatę zobowiązań przez okres trzech lat oraz to, by dług był obsługiwany bez odsetek. Wierzyciele nie przyjęli tej propozycji. Brak decyzji banków w tej kwestii utrudni restrukturyzację zakładu i pogłębi katastrofalną sytuację, w jakiej znajduje się fabryka — mówi Wojciech Zachorowski.
Nic dziwnego, że banki nie przystały na tę propozycję. Musiałyby bowiem utworzyć rezerwy, a to negatywnie odbiłoby się na ich bilansach.
A jest tak blisko
Pol-Mot stawiał wcześniej jeszcze dodatkowe warunki, niezbędne — jego zdaniem — do wzięcia udziału w zakupie DMP. Po pierwsze, firma chciała, aby rząd udzielił promesy na 130 mln USD (520 mln zł), potrzebne do uruchomienia produkcji nowego samochodu dostawczego o roboczej nazwie LD-100. Rozpoczęcie jego sprzedaży daje bowiem szansę na uratowanie pozycji rynkowej DMP.
— Taką promesę zakład w Lublinie otrzymał od ministra gospodarki Janusza Steinhoffa dwa miesiące temu — twierdzi Wojciech Zachorowski.