Do kompromisu droga nadal daleka

Mira Wszelaka
opublikowano: 2005-06-15 00:00

Londyn broni rabatu, Paryż wydatków na rolnictwo, a Warszawa zastanawia się nad strategią.

W przeddzień rozpoczynającego się dwudniowego szczytu Unii w Brukseli, który ma wyprowadzić UE z kryzysu, nadal panuje budżetowy klincz. Z Downing Street, siedziby brytyjskiego rządu, bezustannie płyną sygnały o blokadzie wszelkich rozmów na temat zamrożenia rabatu (obniżonej składki do unijnej kasy). Z kolei Pałac Elizejski z góry odrzuca wszelkie propozycje cięć w wydatkach na rolnictwo (od tego Brytyjczycy uzależniali negocjacje w sprawie rabatu). Kogo w tym sporze poprze Warszawa? Dziś wielką naradę z udziałem premiera i negocjatorów zwołał prezydent Aleksander Kwaśniewski. Wiadomo, że rząd nie będzie walczył o większy budżet (który automatycznie podniesie składkę do unijnej kasy), ale korzystną jego strukturę.

— Polskim priorytetem będzie polityka spójności, w tym limit dostępnych dla każdego kraju funduszy strukturalnych, który obecnie wynosi 4 proc., oraz jak najkorzystniejsze warunki absorpcji funduszy — mówi premier Marek Belka.

Ma to zagwarantować postulat realizacji i rozliczenia inwestycji według zasady N+3, przedłużającej je o rok w stosunku do obecnie obowiązujących przepisów. Warszawa chce także powalczyć o większe finansowanie z unijnego budżetu, by krajowy wkład wynosił 20, a nie — jak obecnie — 25 proc. inwestycji.

Zdaniem premiera, odwlekanie kompromisu spowodowałoby utrudnienia w przygotowaniu projektów i procedur wykorzystania środków unijnych, natomiast czarnym scenariuszem byłoby funkcjonowanie Unii na podstawie prowizorium budżetowego. Premier nie wyklucza jednak, że na szczycie nie uda się osiągnąć porozumienia i jeszcze raz w tym miesiącu trzeba będzie pojechać do Brukseli.