Do końca roku ma już funkcjonować 150 PPE

Katarzyna Ostrowska
opublikowano: 2001-09-11 00:00

Do końca roku ma już funkcjonować 150 PPE

Specjaliści szacują, że do końca roku liczba zarejestrowanych pracowniczych programów emerytalnych wzrośnie z 67 do przynajmniej 150. Pierwsze skrzypce będą grać programy organizowane przez TP SA i Orbis. Inne podmioty — w sytuacji gdy gospodarka zaczyna kuleć — nie kwapią się z uruchamianiem tego typu projektów.

Analitycy spodziewają się, że do końca roku gwałtownie wzrośnie liczba pracowniczych programów emerytalnych. Może być ich wtedy nawet 150. UNFE dotychczas zatwierdziło 67 PPE, a na rejestrację czeka 71 wniosków. Ich znaczna część dotyczy rejestracji programów w ramach pracowniczych funduszy emerytalnych (6 wniosków dotyczy TFI, a 5 — towarzystw ubezpieczeniowych).

— W tych szacunkach założono, że Telekomunikacja Polska, która utworzyła pracownicze towarzystwo emerytalne, zarejestruje zapewne kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt programów dla spó- łek zależnych. Podobnie sytuacja wygląda z Orbisem, gdzie odrębnie dla każdego hotelu będzie rejestrowany program. Inne duże firmy będą brać zapewne przykład z narodowego operatora i zainteresują się PPE — uważa Robert Juszczak, prezes PTE CDM Pekao.

Artur Żak z departamentu ds. kontaktów z inwestorami w TP SA twierdzi, że obecnie pracownicze towarzystwo emerytalne Telekomunikacji Polskiej obsługuje jedynie samą TP SA.

— Towarzystwo przeprowadzi akcję informacyjną w spółkach zależnych i od zarządów tych spółek zależeć będzie, czy wezmą udział w tym programie — mówi Artur Żak.

Dobiją do setki

Obie firmy — TP SA i Orbis — skupiają po blisko 50 odrębnych spó- łek. Orbis zaś nie jest jedynym akcjonariuszem Polskiego Pracowniczego Towarzystwa Emerytalnego Diament.

Maciej Rogala, prezes PPE Konsultanci, twierdzi, że na przełomie września i października będzie funkcjonować 100 programów.

— Na koniec 2001 roku może być więc 120 programów, ale de facto większość będzie działać w ramach dwóch PTE — Orbisu i TP SA. Zainteresowanie pracowniczymi programami spadło. Pracodawcy nie mają pieniędzy na uruchamianie III filara — mówi Maciej Rogala.

Rozwojowi PPE nie sprzyja głównie wysoka stopa bezrobocia. Brakuje także wciąż ulg podatkowych, a tym samym zachęt dla oszczędzających.

— 100-proc. zależność PPE od pracodawcy nie sprzyja ich rozwojowi. Niezbędne są zmiany. Wskazana byłaby więc zmiana finansowania składek. To pracownik powinien płacić składki, mając równocześnie zachęty podatkowe. W takim wypadku pracodawca wówczas jedynie administrowałby programem. Dla budżetu oznacza to uszczerbek, ale rzędu jedynie 100-200 mln zł rocznie, a nie 7 mld zł, jak wcześniej szacowano — twierdzi Maciej Rogala.

Lepsze formy

UNFE zarejestrowało dotychczas cztery pracownicze fundusze emerytalne. Zarządzają nimi PTE: CDM Pekao, Diament, Energia oraz TP SA. W pełni działa — czyli składki wpływają do funduszu — PTE CDM Pekao. Kolejne programy zarejestrował w ostatnim czasie PPTE Diament.

— Prowadzimy rozmowy z kolejnymi podmiotami, które chcą uczestniczyć w naszym programie. Trudno jednak powiedzieć, że teraz zainteresowanie jest większe, dlatego przygotowaliśmy plan powolnego rozwoju. Do końca roku z obecnych pięciu do ośmiu wzrośnie liczba naszych zarejestrowanych programów — mówi Robert Juszczak.

Tymczasem z 67 PPE większość — 67 proc. — wciąż dotyczy programów zarządzanych przez fundusze inwestycyjne. Mało widoczni są ubezpieczyciele, którzy reprezentują zaledwie 18 proc. rynku. Do utworzenia programów przymierzają się także Grupa BZ WBK i ING. Również Krajowa Izba Gospodarcza w ramach swojego programu umożliwi wchodzenie do PPE mniejszym izbom. Pierwszy taki wniosek jest już w UNFE.