Ostatnie walne przemysłowego holdingu dokonało prawdziwej rewolucji. Grzegorz Bielowicki, który zażądał zwołania zgromadzenia w celu dokonania zmian w radzie nadzorczej, obsadził w niej trzy miejsca. Dwa przypadły Ponarowi, który jest formalnie największym akcjonariuszem FAM. Po jednym miejscu obsadzili natomiast przedstawiciele IDMSA i DWS. Ani jednego przedstawiciela w radzie FAM nie ma teraz Mirosław Kalicki, który kontroluje 8,4 proc. akcji spółki i dotychczas rozdawał karty. Wygląda na to, że stabilizacja w akcjonariacie i radzie, na którą tak liczy zarząd FAM, prędko nie nastąpi.
- Jestem bardzo zaskoczony tą sytuacją i na pewno tak tego nie zostawię. To nie jest tak, że po sześciu latach pracy w FAM i budowania tej grupy lekką ręką zrezygnuję z wpływu na spółkę i „rzucę” swoje akcje na rynek – mówi Mirosław Kalicki.
Można się więc spodziewać kolejnego żądania zwołania NWZ i kolejnych zmian w radzie nadzorczej.
- Muszę się przemyśleć całą sprawę. Trudno mi zarysować horyzont czasowy działań, bo w tym momencie priorytetem są dla mnie rodzinne kwestie zdrowotne – tłumaczy Mirosław Kalicki.
O jego problemach z Ponarem, a także o pomysłach Grzegorza Bielowickiego
przeczytasz w dzisiejszym „Pulsie Biznesu”.