Do Warszawy dotarła fala giełdowego optymizmu
Poziom piątkowych zamknięć na światowych giełdach mógł sugerować, że także w trakcie poniedziałkowych notowań wzrostowa tendencja ma szansę się utrzymać. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jedno ale. Wzrosty giełdowych indeksów nie miały podstaw fundamentalnych, były jedynie bardzo żywą reakcją na doniesienia w sprawie połączenia trzech czołowych japońskich banków.
NASI INWESTORZY wykazali się przy tym znaczną odpornością na takie informacje i nie poddali się fali optymizmu. Tym samym, co podkreślają analitycy, obecnie na rynku brak jest sygnałów, które mogłyby wstrząsnąć naszym parkietem. Pod nieobecność zagranicznych graczy krajowi udali się na wakacje, o czym najdobitniej świadczy poziom obrotów notowanych na GPW w ostatnich tygodniach. Marazm panujący na rynku akcji, powoli staje się nużący, dlatego tyle nadziei wiązanych jest z dzisiejszym posiedzeniem amerykańskiego banku centralnego Fed. Powinny zapaść na nim istotne decyzje dotyczące amerykańskiej gospodarki, w tym przewidywane podwyższenie stóp procentowych, które zapewne wyznaczą kierunki, w jakich będą podążać światowe parkiety w najbliższych miesiącach.
NA RAZIE rynki spokojnie czekają na stanowisko Fed, a nawet, co jest dość zastanawiające, zdają się nie zauważać tego zagrożenia, dzięki czemu kursy nadal szły wczoraj do góry. Warszawska giełda dołączyła w poniedziałek do grona optymistów, skutkiem czego był 1,1-proc. wzrost indeksu WIG. Przełamana została równocześnie krótkoterminowa linia trendu spadkowego. Z uwagi na to, iż w czasie dogrywek odnotowano znaczącą przewagę popytu, który koncentrował się na kilku dużych spółkach, można mieć nadzieję, że jest to przygrywka do mającej nastąpić poprawy koniunktury. Jednak, przy braku wsparcia ze strony obrotów, faza szybkich wzrostów może zostać przesunięta w czasie. Prawdopodobnie, jeżeli w ciągu kolejnych sesji zostanie utrzymany obecny trend, do gry włączać się będzie coraz więcej inwestorów i od września giełda odzyska normalną formę. Trudno jednak prognozować, czy powrócą na nią zagraniczni gracze, którzy na razie odstręczani są polskimi wskaźnikami makroekonomicznymi i narastającymi niepokojami społecznymi.